Dziewczyny zaczęły od fiaska

W pierwszym dniu turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich w Pekinie polskie szczypiornistki przegrały z Węgierkami 30:39.

O porażce podopiecznych trenera Zenona Łakomego zadecydowała zdecydowanie słabsza postawa w końcowych 11 minutach gry. W 49. minucie na tablicy wyników po raz ostatni pojawił się remis - 27:27. Od tego momentu Polki rzuciły tylko trzy bramki, podczas kiedy ich rywalki - 12.

Reklama

Wcześniej mecz był wyrównany, a "biało-czerwone" kilkakrotnie obejmowały nawet dwubramkowe prowadzenie. Przede wszystkim imponowała dyspozycja Karoliny Kudłacz, która gdyby miała większe wsparcie ze strony koleżanek, w przypadku wygranej, byłaby bohaterką spotkania. Niemal wszystko jej się udawało, strzały z dystansu, mylące obronę węgierską zwody, skuteczne wykańczanie akcji. Zawodniczka HC Lipsk zdobyła 13 goli (z czego osiem w pierwszej połowie) i była zdecydowanie najjaśniejszym punktem polskiej ekipy.

W pierwszej połowie wynik oscylował wokół remisu. Żadnej ze stron nie udało się wypracować większej niż dwubramkowa przewagi (15:13 dla Polski w 23. min). Kudłacz dwoiła się i troiła, a w bramce nieźle spisywała się Chemicz. Z kolei w ekipie węgierskiej nie do zatrzymania były Toth i Goerbicz, które raz po raz wchodziły, z lekkością, w obronę rywalek.

W węgierskiej bramce dobrze spisywała się Katalin Palinger. Polki znalazły jednak na nią sposób i rzucały jej górne piłki, z których obroną znacznie gorzej sobie radzi.

Po przerwie Polki dotrzymywały kroku wicemistrzyniom olimpijskim z Sydney. W 38. min prowadziły 22:20, ale potem Węgierki rzuciły trzy bramki z rzędu i do końca meczu "biało-czerwonym" nie udało się już objąć prowadzenia. Stać je było tylko na wyrównanie, czego po raz ostatni dokonały w 49. min.

W końcówce zmęczone szczypiornistki z pierwszej "siódemki" nie miały równie wartościowych zmienniczek. Kilka piłek zepsuła Damięcka. Młoda Pielesz też nie stanowiła zagrożenia. Węgierki przechwytywały niedokładne i sygnalizowane podania Polek i bezlitośnie punktowały powiększając przewagę.

Wysoka porażka do minimum ograniczyła szanse reprezentacji Polski na pierwszy w historii występ na olimpiadzie. Bowiem faworytem tego turnieju jest drużyna gospodarzy. Rumunki to aktualnie czwarta drużyna świata.

Węgierki w ostatnich latach wywalczyły, oprócz olimpijskiego srebra w 2000 roku, złoty medal ME 2000 (w Rumunii) i brązowy, wywalczony u siebie, w ME 2004, a także wicemistrzostwo świata w 2003 i brąz MŚ dwa lata później.

W sobotę rywalkami Polek będą Japonki. Początek meczu o godz. 14.00.

Polska - Węgry 30:39

Polska: Magdalena Chemicz, Małgorzata Sadowska - Aleksandra Jacek 1, Dorota Malczewska 3, Kaja Załęczna, Iwona Niedźwiedź-Cecotka 2, Ewa Damięcka, Małgorzata Majerek 4, Kinga Polenz 3, Karolina Kudłacz 13, Izabela Duda 4, Klaudia Pielesz.

Węgry: Katalin Palinger - Bernadett Ferling 1, Orsolya Verten 2, Zita Szucsanszki, Agnes Hornyak 3, Anita Gorbicz 12, Monika Kovacsicz, Timea Toth 14, Piroska Szamoransky 5, Zsuzsanna Lovasz, Gabriella Szucs 2.

Sędziowali Gjeding i Hansen (obaj Dania). Kary: Polska - 12, Węgry - 6 min.

W drugim dzisiejszym meczu Rumunia rozgromiła w Bukareszcie Japonię 44:21 (18:12).

Drużyna gospodarzy turnieju objęła prowadzenie w tabeli. Z turnieju w stolicy Rumunii, tak jak i z podobnych zawodów w Lipsku i Nimes do Pekinu pojadą dwie najlepsze drużyny.

Rumunia - Japonia 44:21 (18:12)

Tabela:

1. Rumunia 2:0 44-21

2. Węgry 2:0 39-30

3. Polska 0:2 30-39

4. Japonia 0:2 21-44.

Dowiedz się więcej na temat: szczypiornistki | Rumunia | polki | Węgry | dziewczyny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje