Dudka: Od wyniku ważniejszy jest styl

- Wygraliśmy wreszcie, ale dla mnie ważniejsze jest to, żebyśmy doskonalili styl gry i przez całe mecze grali tak, jak w ostatnim kwadransie pierwszej połowy - powiedział po wygranej z Kanadą (1:0) pomocnik Auxerre i reprezentacji Polski Dariusz Dudka.

Trener Orłów Franciszek Smuda zaskoczył wszystkich, wystawiając w wyjściowej "jedenastce" Dudkę, a nie Radosława Majewskiego, który w gierkach treningowych był w ekipie z żółtymi znacznikami, która w dniu meczu zamienia się na wyjściowy skład. - Musiałem coś zrobić, żeby was zaskoczyć - mówił z przekąsem Franz.

Reklama

Zapytaliśmy Dudkę, dlaczego w starciu z Kanadą wypadł o klasę lepiej, niż w meczu z Rumunią, bo przecież nie można tego wytłumaczyć klasą rywala (on akurat miał za przeciwnika Juliana de Guzmana, który w latach 2006-2008 rozegrał 77 meczów w Deportivo La Coruna)?

- To kwestia lepszej murawy. W sobotę na boisku Legii jeździłem jak na łyżwach. Nie jestem zawodnikiem małym, zwinnym, który potrafi sobie radzić na takim ciężkim podłożu. Jak będziemy mieli warunki do gry chociaż takie, jak tutaj, w Bydgoszczy, to nie będzie problemu - odpowiedział "Dudi".

- Ta wygrana właściwie nie ma znaczenia, Najważniejsze, by grać całe mecze tak jak ostatni kwadrans pierwszej połowy, gdy utrzymywaliśmy się przy piłce i fajnie to wyglądało - wyznaczył cele sobie i kolegom Dariusz.

Pomocnik Orłów dostrzega pozytywy przebudowy reprezentacji, jaką zarządził Franz Smuda. - Przebudowa musi trwać. Trener powołał paru młodych chłopaków, którzy mają spory potencjał i trzeba go z nich tylko wykrzesać - uważa.

Dudka stwierdził, że w nowej, bardziej ofensywnej taktyce "Biało-czerwonych" ma więcej obowiązków na murawie. - Nasza taktyka zmienia się o tyle, że gramy tylko jednym defensywnym pomocnikiem i jest więcej roboty dla mnie. Dawniej, gdy na boisku było nas dwóch, to łatwiej było się przesuwać w strefie i odbierać piłkę - tłumaczy.

W meczu z Kanadą Dariusz Dudka jako jedyny z Polaków nie bał się strzelać z dystansu. - Za pierwszym razem popełniłem błąd, bo trochę się "podpaliłem" i huknąłem za wysoko, zamiast spokojnie przełożyć na lewą nogę i dopiero wtedy uderzyć. Następne trzy strzały były w porządku i niewiele brakowało do pokonania bramkarza - komentował "Dudi".

Michał Białoński, Bydgoszcz

CZYTAJ TAKŻE

"Orły" Franza zdominowały i ograły Kanadę!

Najlepsi Dudka i Sadlok! Tak grały "Orły"!

Franz: Będę ich holował, bo potrafią grać!

Kuszczak: Smuda zbudował atmosferę błyskawicznie

Stary, dobry "Kosa": Kiedy wyglądałem źle?

Dowiedz się więcej na temat: Stylu | mecze | reprezentacja | Franciszek Smuda | Dariusz Dudka | styl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama