Drwi z wymysłów dziennikarzy

Selekcjoner Chorwacji, Slaven Bilic, wyśmiał pogłoski, jakoby prowadził rozmowy w sprawie przejęcia posady menadżera Chelsea Londyn, po zakończeniu sezonu. Były obrońca West Ham przyznał jednak, że nie ma pretensji o te plotki, gdyż to część pracy dziennikarzy pracujących w tabloidach.

Według angielskiej prasy "The Blues" próbują nakłonić Chorwata, aby przejął w Londynie posadę po Guusie Hiddinku. Sam zainteresowany szybko zaprzeczył tym pogłoskom. - Znam i rozumiem sposób, w jaki pracują dziennikarze - powiedział. - W hotelu zauważyłem Franka Arnesena, który obecnie zajmuje się skautingiem w Chelsea, a kiedyś był wielkim piłkarzem. Czy jak spotkam kogoś związanego z jakimś klubem, to od razu oznacza, że rozmawiamy o pracy? - pyta Bilic.

Reklama

- Niedługo jadę na mecz Chelsea - Barcelona i Arsenal - Manchester United. Potem lecę do Hamburga na spotkanie HSV - Werder Brema, a następnie do Berlina zobaczyć mecz pomiędzy Herthą a Bochum. Na koniec chcę też obejrzeć pojedynek Borussia - Schalke. Nie dzwońcie do mnie po każdym z tych spotkań, bo pewnie porozmawiam z ludźmi, których znam, a którzy pracują w tamtych klubach - śmieje się Bilic.

ASInfo/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje