Dramat Ruchu, ratownik Batata

Ruch Chorzów zremisował u siebie z broniącym trofeum Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wlkp. 1:1 (1:0) w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Remes Pucharu Polski.

Pierwszy mecz wygrał Groclin 1:0 i awansował do półfinału.

Reklama

Chorzowianie straty z pierwszego meczu odrobili już w 18. minucie. Po dośrodkowaniu Nowackiego z rzutu rożnego Przyrowskiego strzałem głową zaskoczył Fabus. Zachęceni prowadzeniem gospodarze atakowali i mogli przed przerwą jeszcze bardziej poprawić humory swoich kibiców. Najlepszą okazję miał w 45. minucie bardzo aktywny Balaz, jednak po jego "główce" piłka trafiła w boczną siatkę.

Goście rzadziej stwarzali podbramkowe sytuacje, choć wiele kłopotów miejscowym sprawiał prowadzący ich grę Majewski. Bliski wyrównania był w 31. minucie Muszalik, ale po jego rzucie wolnym piłka minęła słupek.

Druga połowa była bardziej zacięta. Piłkarze obu drużyn ani nie kalkulowali starając się atakować, ani ... nie przebierali w środkach, czego efektem były żółte kartki. Najpierw niecelnie strzelił Piechniak, a w odpowiedzi pojedynek sam na sam z Przyrowskim przegrał Sobczak. W 69. minucie chorzowianie przeprowadzili najładniejszą akcję meczu, jednak wieńczący ją strzał Nowackiego był niecelny.

W 73. minucie "Niebieskich" od utraty gola po lekkim strzale Piechniaka z bliska uratował Pilarz, łapiąc piłkę na linii bramkowej. W końcówce groźniej atakowali goście. Kilka razy "gorąco" było w polu karnym Ruchu, jednak wydawało się, że do rozstrzygnięcia rywalizacji nie wystarczy 90 minut. Stało się inaczej, bo rezerwowy Sergio Batata już w doliczonym przez sędziego czasie gry pięknym strzałem z powietrza pokonał chorzowskiego bramkarza.

Grodziszczanie awansując do półfinału PP sprawili prezent kontuzjowanemu koledze z drużyny Piotrowi Świerczewskiemu, który we wtorek obchodził 36. urodziny i obserwował mecz z trybun.

"Nie ukrywałem, że będzie to ciężkie spotkanie i tak było. Ale horror sami sobie w pierwszej połowie zgotowaliśmy. Cieszę się z happy endu. To mój pierwszy w historii punkt zdobyty w Chorzowie w meczu z Ruchem" - cieszył się trener Groclinu Jacek Zieliński.

"Sprawa jest prosta - dopóki nie będziemy wykorzystywać takich sytuacji, jak w drugiej połowie, to wygrywać nie będziemy. Teraz myślimy już tylko o lidze" - podsumował z kolei trener Ruchu Duszan Radolsky.

Ruch Chorzów - Groclin Groclin Grodzisk Wlkp. 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Martin Fabus (18-głową), 1:1 Sergio Batata (90+3)

Żółta kartka: Ruch: Krzysztof Nykiel, Toni Golem, Marcin Sobczak; Groclin: Marek Sokołowski. Sędzia: Adam Kajzer (Rzeszów). Widzów 2000.

Ruch: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel, Toni Golem, Ireneusz Adamski, Tomasz Brzyski - Piotr Ćwielong (66. Wojciech Grzyb), Michał Pulkowski, Marcin Nowacki, Pavol Balaz (76. Łukasz Janoszka) - Martin Fabus, Marcin Sobczak.

Groclin: Sebastian Przyrowski - Marek Sokołowski, Radek Mynar, Tomasz Jodłowiec, Błażej Telichowski - Piotr Piechniak, Pance Kumbev, Radosław Majewski, Mariusz Muszalik, Piotr Rocki (64. Sergio Batata), Adrian Sikora.

Pierwszy mecz - 0:1. Awans - Groclin.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Ratownicy | Grodzisk | Ruch Chorzów | Chorzów | mecz | dramat | ratownik | Groclin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje