Deszczowe Miami szczęśliwe dla Colts

Indianapolis Colts wygrali 41. Super Bowl, czyli finał futbolu amerykańskiego. Podopieczni Tony'ego Dungy pokonali w Miami Chicago Bears 29:17.

Najlepszym graczem spotkania, które po raz pierwszy w historii odbyło się w deszczu, został Peyton Manning, rozgrywający Colts.

Reklama

- Peyton jest wspaniałym zawodnikiem. On robi wszystko, aby prowadzić zespół i wygrać mecz. Jeśli ludzie myślą, że on potrzebował wygrać Super Bowl, to są w błędzie. To jest członek galerii sław i jeden z największych graczy w historii tego sportu - powiedział Dungy.

Po niedzieli Manning ma jednak także namacalny dowód swojej wielkości, czyli mistrzowski pierścień. Pierwszy w jego karierze, pierwszy dla zespołu z Indianapolis, a drugi dla Colts (w 1971 roku zwyciężyli,gdy występowali jeszcze w Baltimore). - Trudno to ubrać w słowa. Jestem dumny z tego, że jestem częścią zespołu Colts. Wygraliśmy ten mecz dla naszego lidera Tony'ego Dungy - powiedział Manning, który zaliczył 25 z 38 zagrać na łączną odległość 247 yardów z jednym zagraniem na przyłożenie i jedną stratą.

Równie szczęśliwy był Dungy, który został pierwszym czarnoskórym coachem triumfującym w Super Bowl. - Czuję się wspaniale będąc pierwszym trenerem Afro-Amerykaninem, który zwyciężył w tych rozgrywkach. Ten sukces dedukuję chłopakom, którzy byli przede mną - wspaniałym coachom, którzy, wiem to, mogliby zrobić to samo, gdyby mieli taką okazję. Lovie Smith i ja byliśmy w stanie wykorzystać szansę, na pewno jednak nie byliśmy najbardziej do tego predestynowani - stwierdził Dungy.

Dowiedz się więcej na temat: Super Bowl | miami

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama