Derby Belgradu w cieniu zamieszek

Piłkarze Crvenej Zvezdy ulegli na własnym boisku Partizanowi 0:2 w sobotnich derbach Belgradu w 13. kolejce serbskiej ekstraklasy. Mecz rozpoczął się z opóźnieniem, z powodu odpalania rac i fajerwerków przez kibiców gospodarzy.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej połowie. Dziewiąte z rzędu zwycięstwo nad Crveną Zvezdą zapewniły gościom bramki Zvonimira Vukica (71. min.) i Marko Scepovica (78. min.).

Reklama

Partizan, który ma szansę na rekordowe osiągnięcie, jakim byłby piąty tytuł mistrzowski z rzędu, pozostaje na czele tabeli serbskiej ekstraklasy. Jego przewaga nad drugą Crveną Zvezdą wynosi siedem punktów.

Podczas 141. w historii derbów Belgradu doszło do kilku incydentów. Odpalanie fajerwerków przez kibiców spowodowało opóźnienie rozpoczęcia spotkania oraz dziesięciominutową przerwę w trakcie pierwszej połowy.

Doszło także do przepychanek pomiędzy zawodnikami i sztabem szkoleniowym obu drużyn. W przerwie spotkania zespół Partizana odmówił udania się do szatni. Piłkarze i trenerzy obawiali się o własne bezpieczeństwo, gdyż fani gospodarzy rzucali petardy w ich kierunku.

Przed meczem na mogącym pomieścić 55 tysięcy widzów stadionie Marakana zdemontowano krzesełka na południowej trybunie. Przedstawiciele Crvenej Zvezdy tłumaczyli decyzję, podjętą po konsultacjach z policją, względami bezpieczeństwa.

"Wielkie derby", jak nazywane są spotkania między słynnymi stołecznymi klubami serbskimi, charakteryzują się ogromnymi emocjami na boisku, ale i wcale nie mniejszymi na widowni, gdzie często dochodziło do zamieszek, nawet z ofiarami śmiertelnymi.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje