Davide Rebellin: chcę się ścigać jeszcze dwa lata

Włoski kolarz Davide Rebellin, który w kwietniu wrócił do peletonu po dwuletniej dyskwalifikacji za stosowanie dopingu, mimo 40 lat na karku nie zamierza kończyć kariery. "Stać mnie na jeszcze dwa lata ścigania na wysokim poziomie" - przyznał.

Rebellin reprezentuje obecnie trzecioligową grupę Miche-Guerciotti, w której jeździ m.in. razem z triumfatorem Tour de Pologne z 2006 roku - Stefanem Schumacherem. Niemiec również miał w swej karierze dopingową wpadkę. Jednak włoska prasa spekuluje, że zainteresowana nim jest Astana.

Reklama

Włoch na igrzyskach w Pekinie zdobył srebrny medal olimpijski w wyścigu ze startu wspólnego. Rok później jednak musiał go, podobnie jak premię finansową - oddać, gdy okazało się, że stosował doping. Jego powrót na kolarskie trasy ostro skrytykował szef Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI) Gianni Petrucci.

"Petrucci może myśleć i mówić, co tylko ma ochotę. Myślę jednak, że ja nie jestem największym problemem kolarstwa. Wielu twierdzi, że doping skraca karierę. Ciekawe, co powiedzą patrząc na mnie. Mam 40 lat i nie myślę o emeryturze. Stać mnie jeszcze na dwa lata ścigania na wysokim poziomie" - zaznaczył Rebellin.

Jak przyznał jednak, ostatnie dwa lata były najtrudniejsze w jego życiu. "Dyskwalifikacja to jedno. Jednak w tym okresie rozstałem się także z żoną i musiałem odeprzeć zarzuty o przestępstwa podatkowe. Wiele mnie to kosztowało, ale teraz chcę się skupić tylko na sporcie" - podkreślił.

W czerwcu Rebellin był drugi w wyścigu Route du Sud, a we wtorek zwyciężył w Tre Vali Varesine.

"Nikt nie powinien podważać moich zwycięstw, bo w trakcie wyścigu byłem dwa razy kontrolowany, a policja antydopingowa następnego dnia odwiedziła mnie w domu w Monte Carlo" - dodał.

40-latek w pokonanym polu zostawił m.in. Vincenzo Nibalego, Danilo Di Lukę, Ivana Basso czy triumfatora tegorocznego Tour de Pologne Słowaka Petera Sagana.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Davide Rebellin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama