David Villa: Jak ocenić snajpera?

Nie było w ostatnich latach piłkarza skuteczniejszego. Byli za to drożsi, głośniejsi, głupsi i mniej skromni.

Ciekawe, czy David Villa zwykł mówić wszystko, co myśli? Jeżeli jednak, choć część z jego ostatnich deklaracji można uznać za prawdę, przeprowadzka do Barcelony musi być dla niego lotem na księżyc. Leo Messiego nazywa najlepszym piłkarzem, jakiego widział, o zaletach Andresa Iniesty mógłby rozprawiać całe popołudnie, o Xavim Hernandezie mówi, że kiedy skończy karierę, będzie się chwalił, iż miał zaszczyt grać u jego boku. A może to Xavi powinien się szczycić tym, że był kumplem z drużyny Davida Villi?

Reklama

Jak to jest z Asturyjczykiem? Od lat regularnie zdobywa gole dla wszystkich drużyn, we wszystkich rozgrywkach, tymczasem wymieniając najlepszych napastników świata, kibice zwykle go pomijają. Na mundialu w RPA zachłysnęli się pięcioma bramkami Diego Forlana. Przy nominacjach do finałowej trójki "Złotej Piłki" było słuszne oburzenie, gdy pominięto Wesleya Sneijdera. Tymczasem to Villa zdobył Puchar Świata strzelając podczas afrykańskiego turnieju aż 62,5 procenta hiszpańskich goli. Wobec fatalnej formy Fernando Torresa David był dla nowych mistrzów zbawieniem. Nie pierwszy raz zresztą: na Euro 2008 został przecież królem strzelców.

Sceptyków nie przekonał nawet rekord Raula Gonzaleza, który wyrównał. 44 bramki dla Hiszpanów zdobył w 67 meczach, podczas gdy legendarny kapitan "Królewskich" potrzebował do tego 102 spotkań. Oceniając skalę talentu Villi wciąż uważa się go za gracza pozbawionego geniuszu, którego nie odmawia się Didierowi Drogbie, Samuelowi Eto'o, a nawet Zlatanowi Ibrahimovicowi, czy Nicolasowi Anelce.

Tymczasem przed rokiem "World Soccer" sporządził prosty bilans osiągnięć napastników w ostatnim pięcioleciu, z którego jasno wynika, że Villa jest numerem 1. 140 gole uzyskane od sezonu 2005-2006 dały mu 320 pkt w rankingu miesięcznika. Drugi w klasyfikacji Samuel Eto'o miał 285 pkt. Trzeci był Cristiano Ronaldo, Didier Drogba siódmy, Thierry Henry ósmy, a Fernando Torres dziewiąty. Diego Forlan zajął 12. miejsce, Ruud van Nistelrooy 18., a Ibrahimovic 20. Od tamtej pory niewiele mogło się zmienić, bo Villa zdobył w tym czasie 22 gole dla Valencii, 15 dla Barcelony i 10 dla reprezentacji Hiszpanii. Mimo to wszyscy wymienieni uznawani są za graczy wybitniejszych.

Przechodząc z Barcelony do Milanu Zlatan Ibrahimovic stał się najdroższym graczem w historii piłki. Ajax, Juve, Inter, Barca i Milan wydały na niego łącznie 142 mln euro. Drugi jest Nicolas Anelka (130 mln), trzeci Hernan Crespo (121), a nawet Robbie Keane dobił do 100 mln. Tymczasem Villa przez pięć lat był wierny Valencii, choć dane mu było w tym czasie zdobyć tylko Puchar Króla. Kiedy po zakończeniu poprzedniego sezonu odchodzący z Camp Nou Joan Laporta zdecydował się wydać na niego 40 mln euro, wielu ludzi uważało, że przepłaca.

To raczej zakup Ibrahimovica, bądź Anelki powinien być uznawany za ryzykowny. Obaj mają wredny charakter, głowy noszą bardzo wysoko zachowując się jak soliści. Tymczasem Villa, który nigdy nie miał kłopotów z zapanowaniem nad swoimi pięściami i językiem tkwił na marginesie wielkiej piłki, bo Realowi i Barcelonie brakowało zdecydowania, by rzucić na stół odpowiednią kwotę. Była nawet taka chwila przed poprzednim sezonem, że za prawo do odejścia z Mestalla Villa zgodził się oddawać Valencii część własnej pensji. Kiedy mimo to zdecydowano, że musi zostać, nikogo w klubie szantażować nie próbował.

Początki na Camp Nou nie były łatwe. Superstrzelec reprezentacji potrzebował czasu, by nawiązać kontakt z zawodnikami grającymi telepatyczny futbol rodem z "La Masia". Został przez Pepa Guardiolę odesłany na skrzydło, bo miejsce w środku ataku zajął Leo Messi. "El Guaje" godził się na wszystko - dla niego, w odróżnieniu od Ibrahimovica oczywiste było, że wchodząc do wielkiej drużyny to on musi się dopasować.

Parę miesięcy temu stając w obronie Karima Benzemy, Jose Mourinho pozwolił sobie na niezręczną aluzję, że "w innych klubach są napastnicy, którzy kosztowali więcej i też nie strzelają goli". Pożałował swoich słów 29 listopada podczas Gran Derbi na Camp Nou. Sceptycy znów jednak zauważyli, że Villa zdobył gole numer trzy i cztery, kiedy wielki mecz był właściwie rozstrzygnięty.

Dziś w Primera Division Villa ma 11 bramek zajmując trzecie miejsce za fenomenalną dwójką Ronaldo-Messi. Trafia do siatki tak często jak Fernando Llorente z Athletic Bilbao, o którego zabiega Real Madryt. Obiecuje, że jeśli zdrowie dopisze, pierwszy sezon w Barcy zakończy z 25 golami. Dla Davida Villi ważniejsze są jednak tytuły. To byłoby kuriozum, gdyby napastnik tej klasy przez całą karierę nie zdobył żadnego z najważniejszych klubowych trofeów.

Czytaj inne teksty Darka i dyskutuj z nim na blogu, kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: ibrahimovic | Cristiano Ronaldo | Samuel Eto'o | david villa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje