Darvydas Szernas - transferowy niewypał Zagłębia

Kosztował 400 tysięcy euro, miał być zbawcą i lekarstwem na nieskuteczność Zagłębia Lubin. Tymczasem okazał się transferowym niewypałem. Darvydas Szernas wciąż nie potrafi odblokować swojej strzelby.

Litewski snajper zawodzi na całej linii. Ostatni raz do siatki trafił w maju jeszcze jako zawodnik Widzewa Łódź. Rok temu na tym samym etapie rozgrywek miał już na koncie sześć goli i był objawieniem naszej ligi. Teraz po sześciu kolejkach wciąż nie może przełamać swojej bramkowej niemocy, choć na boisku spędził już nieco ponad 8 godzin. Dość powiedzieć, że w ostatnim meczu przeciwko Widzewowi ani razu nie stworzył poważnego zagrożenia pod bramką Macieja Mielcarza.

Reklama

400 tysięcy euro zostało wyrzucone w błoto - jednogłośnie krzyczą sympatycy lubińskiej drużyny. Za taką kwotę ściągnął Litwina Jan Urban, który wziął na siebie pełną odpowiedzialność za transfery.

- Mieliśmy być niespodzianką ligi i jesteśmy, ale na minus - przyznał niedawno szkoleniowiec "Miedziowych".

Klub ze stolicy polskiej miedzi wydał najwięcej pieniędzy na wzmocnienia w letnim okienku transferowym. Ale jak się okazuje, ilość nie zawsze przechodzi w jakość. Lubinianie nie odnieśli jeszcze ani jednego zwycięstwa w tym sezonie. Podopiecznych Urbana nie zmotywowała nawet wychowawcza wizyta w kopalni, która miała miejsce w tym tygodniu.

Według naszych informacji, posada pierwszego trenera lubińskiego zespołu nie jest jeszcze zagrożona, jednak z pewnością prezes Marek Bestrzyński wezwie na dywanik Urbana. Sternik Zagłębia co raz bardziej niepokoi się o wyniki swojej drużyny, która w tym momencie znajduje się tuż nad strefą spadkową.

Dowiedz się więcej na temat: Zagłębie Lubin | widzew łódź | Ekstraklasa | Darvydas Szernas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje