Człowiek, który załatwił Euro 2012

- Wiele czynników zadecydowało o naszej wygranej. Najważniejsze to: ogromne terytorium, przyjaźń naszych krajów, fakt, że wspólnie jesteśmy ogromnym rynkiem - powiedział w wywiadzie dla "Dziennika" Hrihorij Surkis szef ukraińskiej federacji piłkarskiej.

Zdaniem wielu, to właśnie dzięki niemu Polska i Ukraina będą gospodarzami piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku.

Reklama

- Każdy rok to u nas 7 punktów PKB wzrostu. W Polsce jest podobnie. Co jeszcze? Jesteśmy młodymi krajami. Jest u nas 15 mln dzieci i 15 mln młodzieży. Ważny był też przyjazd obu prezydentów. Obecność Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Cardiff zrobiła na wszystkich kolosalne wrażenie! Poparły nas też wszystkie partie polityczne, a także władze lokalne. I w sumie ponad 80 proc. społeczeństw obu krajów. To był fundament, na którym budowaliśmy nasz sukces. Do tego doszła jeszcze piękna prezentacja, podczas której odczytano list legendarnego przywódcy "Solidarności" Lecha Wałęsy skierowany do Michela Platiniego. Przyjechały też największe gwiazdy sportu z naszych krajów. Kiedy na tej scenie stanęli razem Jerzy Dudek i Andrij Szewczenko, był to bardzo ważny moment. Nie wiem, skąd pochodzi Dudek, ale Szewczenko to chłopak spod Kijowa i pokazał on wszystkim, jak daleko zaszedł. I my wspólnie możemy osiągnąć tyle samo. A na koniec rozrzuciliśmy 2 mln rysunków dzieci, przedstawiających ich wizję Euro 2012 w naszych krajach. Przekonaliśmy ich, że naprawdę chcemy. A o tym, że możemy, przekonała ich dokumentacja planowanych inwestycji - tłumaczył Surkis.

- Współczuję naszym rywalom, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. We Włoszech jest wszystko. No, może trzeba unowocześnić San Siro. Włosi mogli teraz dostać mistrzostwa, a za cztery lata Anglia, potem Hiszpania. I co? To byłoby jakieś zamknięte koło! W naszych krajach żyje 80 mln ludzi. My też chcieliśmy dostać szansę. UEFA pokazała nam, że jest sprawiedliwą organizacją. Wschód Europy jest tak samo ważny jak Zachód. Liga Mistrzów to olbrzymie pieniądze, ale nimi też dzielą się głównie Anglicy, Niemcy, Hiszpanie, Francuzi i Włosi. Jesteśmy nowym rynkiem, ale położonym niedaleko. Przecież Ukraina sąsiaduje z krajami Unii Europejskiej. Dostaliśmy szansę, możemy mieć taką infrastrukturę jak na Zachodzie. Prezydent Leonid Krawczuk powiedział kiedyś do ludzi z Komitetu Wykonawczego UEFA: - To jest misja, a wy jesteście misjonarzami! Przekonaliśmy ich, że warto otworzyć się na nowe kraje - podkreślił szef ukraińskiego futbolu.

Dziennik/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Euro 2012

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama