Czesny: Nasi kibice byli prowokowani

Prezes Widzewa, Mirosław Czesny uważa, że winny awantur podczas piątkowego meczu jest przede wszystkim organizator, czyli Legia: - Jeśli Legia nie jest w stanie zabezpieczyć porządku, nie powinna wpuszczać na stadion kibiców przyjezdnych.

Służby porządkowe powinny zatrzymać tych, którzy wbiegli na boisko. Skoro ochroniarze nie potrafili tego zrobić, to dlaczego ukarani mają zostać normalni łódzcy kibice? - uważa Czesny.

Reklama

- Legia przysłała do Łodzi 1500 biletów, czyli zaprosiła na swój stadion tylu naszych kibiców. Powinna zorganizować odpowiednio większą ochronę, by zapobiec ewentualnym zamieszkom - dodaje. Prezes jednocześnie podkreśla, że nie ma zamiaru bronić tych, którzy wbiegli na boisko: - Nie zamierzam ich bronić, tym bardziej, że takie zachowanie powtarza się. Po spotkaniu w Płocku, kiedy też usiłowali wbiec na boisko, zostaliśmy ukarani finansowo. Na pewno zastanowimy się nad dalszą współpracą z klubem kibica. Dotychczas pomagaliśmy im, obniżając ceny biletów na sektor pod zegarem czy też przekazując część pieniędzy ze sprzedaży wejściówek. Ale należy pamiętać, że nasi kibice byli też prowokowani - podkreśla Czesny

- W przerwie poproszono mnie o pomoc w wejściu grupy na stadion. Widziałem, jak zostali potraktowani. Porządkowi wpuszczali ich bardzo wolno, szarpiąc przy tym i poniżając. Poza tym skandalicznie zachowywał się spiker. Gdy obrażano wszystkich łodzian, wyzywając ich od żydów i frajerów Leszka Millera, nawet nie zareagował. Podobnie gdy palono łódzkie flagi - zaznacza.

Dowiedz się więcej na temat: stadiony | boisko | Legia Warszawa | kibice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama