Czerkawski: Wszyscy są załamani

- Wszyscy są załamani. Czekano na awans do finału i wielkie zwycięstwo, tak jak cztery lata temu w Salt Lake City. A tu trzeba wracać do domu bez medalu - powiedział Mariusz Czerkawski w "Rzeczpospolitej" o porażce Kanady w ćwierćfinale olimpijskiego turnieju hokejowego z Rosją 0:2.

- Ciekawe jednak, że już podnoszą się głosy biorące w obronę przegranych. Nie brakuje tych, którzy mówią, że bez względu na wyniki olimpijskiego turnieju kanadyjski hokej i tak jest najlepszy. I twierdzących, że trzeba cieszyć się ze zwycięstwa hokeistek, które znów zdobyły złoto - dodał zawodnik Toronto Maple Leafs.

Reklama

- Wayne Gretzky, dyrektor techniczny reprezentacji, już się tłumaczy i winę bierze na siebie za słaby wynik w Turynie. To on zdecydował, kto pojedzie do Turynu, to on postawił na kilkunastu debiutantów. Trudno wygrywać mecze, nie strzelając bramek. Wydawało się, że Kanadyjczycy nie będą mieć z tym problemów, a jednak nie potrafili wykorzystać nawet gry w przewadze. A to przecież szalenie ważny element właśnie teraz, gdy zaostrzone są przepisy i sędziowie częściej niż kiedyś odsyłają zawodników na ławkę kar. Co więcej, odnoszę wrażenie, że trenerzy też potracili głowy i nie wykorzystali wszystkich możliwości taktycznych. Niektórzy, bardzo dobrzy zawodnicy, nie dostali nawet szansy, by zagrać - podkreślił najlepszy polski hokeista.

- Kanadyjskie media podkreślają pasję z jaką grają Rosjanie i nie tylko oni. Również inne ekipy europejskie grają na tych igrzyskach z ogromnym zaangażowaniem. Dla nich to najważniejsza impreza sezonu. Dla Kanadyjczyków igrzyska są ważne, ale Puchar Stanleya to jednak coś więcej - stwierdził Czerkawski, który uważa, że półfinałowy mecz Rosja-Finlandia będzie przedwczesnym finałem.

- Oba zespoły mają znakomitych bramkarzy, którzy w dużej mierze decydują o wyniku. Ale trzeba też strzelać bramki. Myślę, że indywidualne pojedynki Aleksandra Owieczkina z Teemu Selaenne, Aleksieja Kowaliowa z Olli Jokinenem czy Aleksieja Jaszyna z Saku Koivu będą pasjonujące. Trudno powiedzieć, kto wygra. W drugim półfinale stawiam na Szwedów. Grają solidniejszy hokej, mają bardzo wyrównany zespół. Grając z nimi, nie wystarczy wyłączyć Matsa Sundina czy Petera Forsberga. Są jeszcze inni, równie groźni. A Czesi, gdy obrońcy szwedzcy odetną dostęp do bramki Jaromirowi Jagrowi i Martinowi Strace, raczej sobie nie poradzą. Tym bardziej że wcześniej stracili tak skutecznego napastnika, jak Patrik Eliasz, i wspaniałego bramkarza Dominika Haszka - tłumaczył Czerkawski.

Rzeczpospolita/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Czerkawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje