Czerkawski na ławce kar

Udał się hokeistom Islanders wyjazd do Filadelfii. Wygrali oni kolejne spotkanie, chociaż tym razem Mariusz Czerkawski nie pomógł wydatnie partnerom z zespołu.

Polski skrzydłowy wpisał się do protokółu jedynie tym, że w trzeciej tercji wytypowany został przez szkoleniowca do odbycia kary za to, że w pewnym momencie na lodowisku pojawiło się zbyt wielu hokeistów Islanders.

Reklama

Mimo to drużyna Mariusza Czerkawskiego odniosła dziesiąte zwycięstwo w rozgrywkach zawodowej ligi NHL. Polski zawodnik przebywał na tafli lodowiska przez 14 minut i w tym czasie oddał cztery strzały, z czego trzy zostały obronione przez Briana Bouchera, a jeden był niecelny.

Co prawda gospodarze już w trzeciej minucie, za sprawą Marka Recchiego, objęli prowadzenie, ale następne bramki strzelali już tylko hokeiści Islanders. Po pół godzinie gry wynik wyrównał Mark Parrish, a siedem minut później zwycięskiego gola zdobył Dave Scatchard.

Przez ostatnie 80 sekund Flyers grali z przewagą jednego zawodnika (wycofali bramkarza), ale nie zdołali doprowadzić do zmiany niekorzystnego rezultatu.

Drugie z rzędu, a szóste w sezonie zwycięstwo zanotowała drużyna Pittsburgh Penguins, w której występuje inny polski zawodnik - Krzysztof Oliwa.

"Pingwiny", we własnej hali, dopiero po dogrywce pokonały Tampa Bay Lightning 2:1. Było to jedyny spośród 11 sobotnich meczów, które zakończył się w dodatkowym czasie gry.

Oliwa grał niespełna pięć minut i nie zapisał się w meczowym protokole.

Prowadzenie dla Penguins uzyskał w piątej minucie Aleksiej Morozow, a wyrównał w 36. Vincent Lecavalier. Decydujące trafienie było dziełem Billy Tibbettsa w pierwszej minucie i 51 sekundzie dogrywki.

W dalszym ciągu nie wiedzie się w rozgrywkach zespołowi Colorado Avalanche, który w czerwcu tego roku wywalczył Puchar Stanleya. Tym razem hokeiści Avalanche przegrali na wyjeździe z Toronto Maple Leafs 1:4 i była to ich już ósma przegrana w sezonie. W dorobku mają także siedem zwycięstw.

Po pierwszej bezbramkowej odsłonie, na początku drugiej (31 sekunda) bramkę zdobyli gospodarze, a na listę strzelców wpisał się Robert Reichel. Odpowiedź Colorado była natychmiastowa - 44 sekundy później Pascal Trepanier doprowadził do remisu.

Losy spotkania, które obserwowało ponad 19 tysięcy widzów, rozstrzygnęły się w ostatniej tercji. W 48. minucie gola strzelił Aleksander Mogilnyj, a dwie pozostałe bramki padły w samej końcówce.

Na 36 sekund przed końcową syreną wynik podwyższył Darcy Tucker, a 21 sekund później do pustej bramki (goście wycofali bramkarza) trafił Mats Sundin.

Niecodziennym wyczynem popisali się hokeiści San Jose Sharks, którzy w wygranym spotkaniu z Vancouver Canucks 5:1, a trzy gole strzelili w odstępie zaledwie 36 sekund.

Po dwóch tercjach na tablicy świetlnej widniał wynik 1:1, a popis skuteczności gospodarze zaprezentowali na początku trzeciej tercji. W kilkadziesiąt sekund (od 43.03 do 43.39 min) na listę strzelców kolejno wpisywali się Jeff Jillson, Scott Thornton i Marco Sturm. Rezultat w 57. minucie ustalił Mark Smith.

Wyniki sobotnich spotkań:

Toronto Maple Leafs - Colorado Avalanche 4:1

Ottawa Senators - Buffalo Sabres 3:0

New Jersey Devils - Boston Bruins 1:2

Philadelphia Flyers - New York Islanders 1:2

Pittsburgh Penguins - Tampa Bay Lightning 2:1 po dogrywce

Florida Panthers - New York Rangers 3:5

St. Louis Blues - Washington Capitals 4:1

Nashville Predators - Dallas Stars 4:1

Calgary Flames - Montreal Canadiens 6:2

Los Angeles Kings - Atlanta Trashers 4:1

San Jose Sharks - Vancouver Canucks 5:1

Dowiedz się więcej na temat: kara | bramki | Pittsburgh Penguins | Czerkawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje