Czerkawski i Oliwa domagają się zmian

"Na pewno jest bardzo przykro. Wiele wniosków trzeba wyciągnąć, szansa uciekła, a następna będzie dopiero za cztery lata. Jest czas na przebudowę, trener na pewno będzie nad tym pracował" - wyznał po turnieju w Rydze Mariusz Czerkawski.

Gwiazdor polskiej reprezentacji przyczyny trzech porażek w przedolimpijskiej rywalizacji upatruje w słabszej postawie defensywy "biało-czerwonych".

Reklama

"Popełniliśmy tutaj sporo błędów, przede wszystkim w grze defensywnej, to nie zależy tylko od obrońców, ale od zestawienia drużyny, jej zgrania i mądrości w grze. Niestety zrobiliśmy parę błędów więcej niż przeciwnicy i to nas kosztowało. Za to zapłaciliśmy sporą cenę i został tylko gorzki smak" - wyjaśnił napastnik Djurgardens Sztokholm, który również zwraca uwagę na dekoncentrację kolegów w kluczowych momentach spotkania.

"Nie potrafiliśmy tego robić na początku pierwszej, drugiej, trzeciej tercji czy po strzeleniu bramek, jak na przykład w meczu z Białorusią. Z Łotyszami przecież prowadziliśmy, ale niestety poszła następna zmiana i tracimy bramkę. Są pewne momenty kulminacyjne w hokeju, które mogą zadecydować o wyniku i niestety w tych momentach byliśmy słabsi od przeciwnika" - stwierdził Czerkawski, który liczy, że PZHL wyciągnie odpowiednie wnioski z tej lekcji.

"Mamy za niedługo mistrzostwa świata, miejmy nadzieję, że przynajmniej tam odniesiemy sukces.

Rozmawialiśmy po meczu dosyć długo i z prezesem i z panem Paszczykiem, który też był w Rydze, także na pewno zmiany muszą być i każdy jest o tym przekonany i zobaczymy czy będzie to miało jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości. Musimy grać z silniejszymi przeciwnikami. Zawodnicy muszą mieć zabezpieczone środki, których nie mają zabezpieczonych. Nikt nie mówi tutaj o pieniądzach, żeby z nieba spadały, ale o kijach, sznurówkach, łyżwach, o diecie, o jedzeniu na zgrupowaniach, przecież takie rzeczy są naprawdę ważne. Zawodnicy nie powinni się tym przejmować, myśleć o tym, martwić się, a niestety nie zawsze jest to do końca tak profesjonalne, jakby się chciało. Na pewno tutaj musi być wykonany krok do przodu, bo inaczej zostaniemy tymi średniakami - uzasadnił Czerkawski.

Rozgoryczenia porażkami w Rydze nie ukrywa również Krzysztof Oliwa.

"Chcieliśmy wygrać mecz i czasami można go nie wygrać na lodzie, ale w innym stylu. To jest hokej i trzeba walczyć do końca. Tym razem się nie udało, ale może następnym razem będą czuli większy respekt. Trzeba się uczyć na błędach i drużyna musi zdać sobie sprawę, że kto popełni mniej błędów ten wygra mecz. My popełniliśmy więcej błędów, które kosztowały nas utratą bramek i później ciężko to nadrobić. Dostaliśmy taką dobrą lekcję, niczym jak w życiu, kiedy potkniesz się i nie złamiesz sobie nogi, to znaczy, że możesz pójść do przodu" - stwierdził skrzydłowy Wojasa Podhale Nowy Targ, który uważa, że "biało-czerwonym" zabrakło w Rydze doświadczenia.

"Fizycznie byliśmy przygotowani, ja na 200 procent, brakowało odpowiedniego psychicznego nastawienia, ale to przychodzi z doświadczeniem. To są rzeczy, których nie nauczysz się w ciągu miesiąca. mając na uwadze, że następny taki turniej będzie za trzy, cztery lata, to jest dosyć dużo czasu, aby parę rzeczy się zmieniło i mam nadzieję, że wtedy nasze szanse wzrosną" - podkreślił Oliwa.

Dowiedz się więcej na temat: rzeczy | Czerkawski | oliwa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje