Cristiano Ronaldo: Barcelona jest lepsza od nas

Siedem występów i dziewięć goli. Komplet zwycięstw. W takim stylu rozpoczął przygodę z Realem Madryt Cristiano Ronaldo. Kontuzja kostki sprawiła, że od kilkunastu dni nie pojawia się na boisku, a "Królewscy" mają kłopoty. - Nie jestem zbawicielem - przyznał Portugalczyk.

- Kibice i działacze potrzebują cierpliwości, bo wielkie zespoły nie rodzą się z dnia na dzień. Wszystko wymaga czasu i wielkiej pracy. Jestem tylko piłkarzem, jednym z jedenastu, którzy pracują na boisku na końcowy efekt. Nie jestem zbawicielem i nie będę sam wygrywał meczów - powiedział Ronaldo.

Reklama

Portugalski skrzydłowy opuścił sześć ostatnich meczów Realu. Zabrakło go m.in. w spotkaniu Pucharu Króla Hiszpanii z Alcorcon, które zakończyło się sensacyjnym zwycięstwem trzecioligowca 4:0.

Latem "Królewscy" wydali na transfery 250 milionów euro, a oprócz Ronaldo do Madrytu trafili Brazylijczyk Kaka, Francuz Karim Benzema czy Xabi Alonso, który wrócił do Hiszpanii z Liverpoolu.

- Nie wiem, kiedy ta maszyna zacznie funkcjonować tak, jak wszyscy oczekują. Może już jutro, a może za miesiąc. Nie ma na to prostej recepty. Nie ma już jednak czasu do stracenia, bo za chwilę okaże się, że jest za późno. Z drugiej strony nie można wpadać w panikę. Nie sposób wygrać wszystkich meczów w sezonie - dodał.

Po dziewięciu kolejkach ligi hiszpańskiej Real jest drugi w tabeli, o punkt za Barceloną. - Oni już mają gotową drużynę. W porównaniu z poprzednim sezonem, kiedy zachwycali kibiców i ekspertów, w składzie prawie nie zaszły żadne zmiany. W Realu - wręcz przeciwnie. Wszystko tworzy się niemal od początku. Dlatego tak ważne są cierpliwość i spokój. Gdy raz wejdziemy na odpowiedni poziom, trudno będzie nas zatrzymać - stwierdził Portugalczyk.

Jego zdaniem, m.in. dzięki stabilności składu i taktyki w Barcelonie rozwinął się talent Lionela Messiego, który jest głównym kandydatem do prestiżowej nagrody "Złotej Piłki" i tytułu najlepszego piłkarza roku FIFA. Argentyńczyk pomógł w poprzednim sezonie sięgnąć Katalończykom po trzy wielkie trofea - mistrzostwo i Puchar Hiszpanii oraz Puchar Europy.

- Messi wychował się w Barcelonie, rósł razem z drużyną. Wokół ma świetnych partnerów, którzy się uzupełniają i tworzą na boisku świetną paczkę. Leo ma za sobą wspaniały sezon, a cały zespół jest obecnie lepszy od nas. Nie ma sensu temu zaprzeczać. Mam jednak nadzieję, że za rok Real będzie równie wielkim teamem - dodał.

Ronaldo akceptuje nie tylko sportową rzeczywistość. Jak przyznał, przyzwyczaił się już do tego, co dzieje się wokół niego poza boiskiem. - Paparazzi, ochroniarze, tłum kibiców, media... Pogodziłem się z tym, co mnie otacza. Jestem spokojny i zrelaksowany. Skupiam się na grze. Zresztą wydaje mi się, że wkrótce wszyscy w Madrycie przyzwyczają się do mojej obecności i szum ucichnie - powiedział 24-letni piłkarz, który bardzo chwali sobie życie w stolicy Hiszpanii.

- To świetne miejsce do życia, niewiele różni się od Portugalii, co także miało wpływ na decyzję o przeprowadzce z Anglii (do Realu trafił z Manchesteru Utd.). Prawie zawsze świeci słońce, ludzie są uśmiechnięci, bardziej otwarci. Poza tym liga, styl gry. No i jedzenie. Co więcej potrzeba, by czuć się jak w domu? - zapytał retorycznie.

Ostatnio od futbolu odrywa go nie tylko kontuzja. Wspólnie z amerykańską aktorką Megan Fox zostali nowymi twarzami marki Armani i będą promować kolekcje ekskluzywnej bielizny. - To będzie ciekawe doświadczenie, nie widzę powodów, dla których miałbym odrzucić taką propozycję - wyjaśnił. W roli modela zastąpi Davida Beckhama, który w przeszłości również grał w Realu.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Portugalczyk | kontuzja | królewscy | FC Barcelona | Cristiano Ronaldo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama