Chelsea - Manchester Utd, czyli wielki rewanż

Chelsea zagra w środowy wieczór z Manchesterem United w ćwierćfinale LM. Spotkanie jest określane jako rewanż za finał rozgrywek w 2008 roku, kiedy "Czerwone Diabły" zwyciężyły po rzutach karnych.

Wszystko o Lidze Mistrzów: Zestaw par, statystyki, strzelcy i kartkowicze - Kliknij!

Reklama

Chociaż dla kibiców i ekspertów środowy mecz Chelsea z Manchesterem United na Stamford Bridge będzie pierwszą odsłoną dwuczęściowego rewanżu za przegrany przez "The Blues" finał Ligi Mistrzów z 2008 roku, to menedżerowie obu zespołów starają się tonować emocje.

Prowadzący Chelsea Carlo Ancelotti podkreśla, że jego drużyna dawno zapomniała o klęsce sprzed trzech lat. "Przegrany przez nas finał w Moskwie to już przeszłość, która dzisiaj nie ma dla nas żadnego znaczenia. Ważne jest to, że od lat jesteśmy czołową drużyną na kontynencie i zamierzamy w tym sezonie wygrać Puchar Mistrzów. Czasami brakowało nam do sukcesu trochę szczęścia, ale mam nadzieję, że tym razem będzie ono po naszej stronie" - powiedział Włoch.

Angielskie media wielokrotnie podkreślały, że wobec słabej dyspozycji Chelsea w rozgrywkach ligi angielskiej, zwycięstwo w Lidze Mistrzów to dla Ancelottiego jedyna szansa na zachowanie posady. Trofeum byłoby ponadto wspaniałym prezentem dla właściciela klubu Romana Abramowicza, który kupując londyński klub zapowiadał, że jego głównym celem jest właśnie triumf w LM.

"Liga Mistrzów to nie obsesja właściciela. To najważniejsze i najbardziej prestiżowe rozgrywki w klubowej piłce, dlatego zrobimy wszystko, aby w nich zwyciężyć. Takie spotkania, jak nasze z Manchesterem tworzą historię tych rozgrywek i już dawno stały się czymś więcej niż tylko rywalizacją dwóch angielskich klubów. Każdy kibic na świecie czeka na te mecze z wielką niecierpliwością" - powiedział Ancelotti.

Apetyt na zdobycie Pucharu Mistrzów mają jednak także w Manchesterze. Sir Alex Ferguson przyznał, że cieszy go fakt, że spotkanie rewanżowe zostanie rozegrane na Old Trafford. "Jestem przekonany, że nasi fani staną na wysokości zadania i będą dopingować bardzo żywiołowo" - powiedział Szkot. "Aby wywalczyć awans musimy zaprezentować wszystko to, co mamy najlepsze. Grając z takim rywalem, jak Chelsea nie możesz pozwolić sobie na momenty słabości" - dodał.

Menedżerowi Manchesteru wtóruje obrońca "Czerwonych Diabłów", Patrice Evra. Francuz nie ukrywa, że w perspektywie rewanżu na Old Trafford bezbramkowy remis na Stamford Bridge będzie dla jego zespołu dobrym wynikiem. "Do tej pory wiele razy występowaliśmy na stadionie Chelsea i pokazywaliśmy ładną dla oka piłkę. Bardzo rzadko uzyskiwaliśmy jednak korzystne wyniki, popełnialiśmy proste błędy. W meczach z rywalami takimi jak Chelsea trzeba być skoncentrowanym przez całe 90 minut. Tak właśnie postaramy się zagrać w środę" - tłumaczył Evra.

"Menedżer powtarza nam ciągle, że finał sprzed trzech lat nie ma dziś żadnego znaczenia. Dlatego myślimy tylko o tym, co nas czeka, skupiamy się na kolejnych wyzwaniach" - zakończył Francuz.

W spotkaniu z Chelsea będą mogli wystąpić narzekający ostatnio na urazy Jonny Evans, John O'Shea, RafaelWes Brown. Wciąż nie wiadomo, czy na środowe spotkanie zdąży się wyleczyć Darren Fletcher, który opuścił wtorkowy trening.

Do składu Chelsea wraca po problemach ze ścięgnem Achillesa pomocnik Yossi Benayoun. Na liście kontuzjowanych nadal widnieje natomiast nazwisko brazylijskiego stopera Alexa.

Relację z meczu Chelsea - Man United będziecie mogli śledzić w serwisie INTERIA.PL!

Dowiedz się więcej na temat: united | Liga Mistrzów | Manchester United

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama