Chcesz umrzeć? Graj w NFL

Przez lata po zakończeniu kariery, była gwiazda NFL Tod Johnson nie miał nawet siły opuścić swojego domu.

- Wstawałem może na 15 minut, żeby zobaczyć moje dzieci. Później wracałem do domu, zaciągałem kotary w oknach i kładłem się do łóżka. Tak przez dwa lata wyglądało moje życie - mówi Johnson, który nie bardzo pamięta jak zdobył trzy pierścienie Super Bowl z New England Patriots. Lekarze pamiętają setki jego wstrząśnień mózgu, które doprowadzają wielu graczy NFL do szaleństwa, samobójstw czy przedwczesnej śmierci publikując swoje dane nieprzypadkowo właśnie teraz, na kilkadziesiąt godzin przed największym sportowym wydarzeniem Ameryki - NFL Super Bowl.

Reklama

Od NFL do Parkinsona

- Wszystko zaczęło się w 2002 roku, kiedy doznałem dwóch wstrząśnień w dwóch kolejnych meczach. Wtedy zaczęły się problemy: bezsenność, depresja i psychiczne zmęczenie - mówi Johnson, który po tych dwóch doznanych podczas meczu wstrząśnieniach mózgu musiał zakończyć karierę. Do niedawna, najlepszą medyczną formułką opisującą wstrząśnienie mózgu było "chwilowe naruszenie receptorów po silnym uderzeniu w głowę" - niewidzialna kontuzja, niewykrywalna żadnymi prześwietleniami czy testami. Teraz szokujące wyniki daje nowa metoda polegająca na badaniu tkanek mózgowych odzyskiwanych ze zwłok zmarłych byłych graczy National Football League. Wyniki są przerażające, pokazując wręcz nieprawdopodobne zniszczenie mózgu na skutek wstrząsów jeszcze do niedawna uznawanych za niegroźne. Jak do tej pory obszerne zniszczenia mózgu wykryto w komplecie pięciu przekazanych do celów medycznych próbek mózgowych byłych graczy NFL. - Zniszczenia nie są jak wcześniej sądziliśmy związane tylko z zewnętrzną warstwą mózgu, ale sięgają głęboko pod jego powierzchnię - mówi dr Ann McKee, neuropatolog z Veterans Administration Hospital w Bedford. - Takie zniszczenie jest praktycznie niespotykane u 45-letnich mężczyzn i przypomina te zmiany, które widzimy u 80-letnich pacjentów cierpiących na chorobę Alzheimera.

Zniszczenia wpływają najbardziej na tę część mózgu, która jest odpowiedzialna za kontrolowanie emocji, nadpobudliwość seksualną czy nawet kontrolowanie oddychania i prowadzą w konsekwencji do obumierania komórek mózgowych. Chris Nowinski, gwiazda futbolu amerykańskiego na Harwardzie, a później zapaśnik w World Wrestling Entertainment doskonale wie o co chodzi. Jego marzenia o długiej karierze zakończyły się w dniu, kiedy rywal na ringu kopnął go w szczękę, powodując chwilową utratę przytomności, a w ostateczności zmuszając Chrisa do zakończenia kariery. - Mój świat zmienił się w ciągu jednej sekundy. Zacząłem mieć kłopoty z pamięcią, depresje. Głowa bolała mnie przez 5 lat bez przerwy - mówi Nowinski. - Najgorsze było jednak to, że lekarze, do których chodziłem nie potrafili powiedzieć co się ze mną dzieje. Czytając historie różnych, podobnych do mojego przypadków, zacząłem sobie zdawać sprawę z tego, że wielokrotne wstrząśnienia mózgu prowadza do choroby Alzheimera, ale nie było na to żadnych dowodów. Dlatego założyłem fundacje Sports Legacy Institute i zacząłem pracować z dr Robertem Cantu, neurochirurgiem i dyrektorem Sportowej Kliniki Neurologicznej w Bostonie.

Ludzie-wraki

Projekt Nowinskiego zaczął owocować, kiedy udało mu się namówić rodziny zmarłych w młodym wieku graczy National Football League by przekazały do celów badawczych fragmenty mózgu najbliższych. Każdy z testów dokonanych na fragmentach mózgu Johna Grimsley'a (zmarł na skutek przypadkowego samopostrzelenia), Mike'a Webstera (śmierć po depresji), Andre Watersa (samobójstwo), Justina Strzelczyka (śmierć po depresji) oraz Terry Longa (śmierć po depresji) wykazał zmiany związane z powtarzającymi się wstrząśnieniami mózgu.

- Chłopaki umierają jeden po drugim. Jedyne co ich łączy to fakt, że grali w NFL - mówi Nowinski, według którego już ponad 100 rodzin czynnych zawodników zgodziło się przekazać tkanki mózgowe po ich śmierci.

Ted Johnson był jednym z pierwszych, którzy wpisali swoje nazwisko na tę listę. Johnson twierdzi, że grał pomimo ciągłych wstrząśnień mózgu, bowiem nikt w NFL nie informuje jego, ani jego kolegów o grożących niebezpieczeństwach. - Oni nie chcą, żebyśmy znali prawdę. Wychodziliśmy na boisko, bo kiedy zaczynasz grać nikt nie daje ci kartki wyjaśniającej jakie grożą ci niebezpieczeństwa za każdym razem kiedy zaczyna się mecz. Robię to dla wszystkich, którzy grają i dla tych, którzy już skoczyli karierę i teraz nie wiedzą dlaczego nagle się rozwodzą, bankrutują, nie mogą pracować, cierpią na depresje i nie wiedzą co się z nimi dzieje - mówi Johnson. - Pomysł, że możesz setki razy walić głową w rywala, tracić przytomność, wstawać i grać dalej bez uszczerbku na zdrowiu, nie ma już więcej sensu. Nie możemy już tego dalej robić.

Przemek Garczarczyk, USA, ASInfo

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: zniszczenia | śmierć | Johnson | NFL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama