Camby znokautował Van Gundy`ego

New York Knicks pewnie pokonali przed własną publicznością San Antonio Spurs 104:82, ale nie był to najszczęśliwszy wieczór dla caocha zwycięzców, Jeffa Van Gundy. Oto na trzy minuty przed końcem czwartej kwarty filigranowy szkoleniowiec otrzymał potężny cios pod oko od... swego podopiecznego Marcusa Camby`ego.

Center nowojorczyków zaatakował z furią Danny Ferry`ego rewanżując się za kuksańca, a że ten znajdował się tuż przy ławce rezerwowych drużyny gospodarzy i popisał się refleksem, robiąc efektowny unik, potężny sierpowy Camby`ego wylądował pod okiem Van Gundy`ego.

Reklama

- To był nasz najlepszy mecz od wielu lat i nawet ów incydent nie popsuje oceny naszego występu - mówił obandażowany Van Gundy.

Istotnie, znakomicie spisała się ofensywa Knicks. Prym w ataku wiódł Allan Houston (31 punktów, 11 celnych rzutów na 20 prób z gry). Nie gorzej zaprezentowały się dwa inne "żądła" z Nowego Jorku: Glen Rice, który wchodząc do gry z ławki rezerwowych rzucił 20 punktów, oraz Latrell Sprewell, który dodał od siebie 19 "oczek".

Ekipa mistrzów NBA sprzed dwóch sezonów raziła katastrofalną nieskutecznością (39 procent celności z pola gry), a prym w indolencji strzeleckiej wiódł David Robinson (1 celny rzut na 11 prób w prawie 30-minutowym występie).

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 15 stycznia

Dowiedz się więcej na temat: New York Knicks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje