Briggs: Adamek nie ma szans!

Paul Briggs - rozluźniony, ale widać, że w środku kipiący energią. Monte Barrett - spokojna pewność siebie. I wreszcie Buddy McGirt, trener Tomasza Adamka, spokojnie czekający na występ swojego pięściarza w obronie tytułu mistrza świata.

Jak na razie wszyscy są pewni zwycięstwa - Paul Briggs nad polskim mistrzem WBC, Monte Barrett nad mającym mistrzowski pas WBA olbrzymim Nikołajem Walujewem. Jak będzie, okaże się już 7 października.

Reklama

Jako pierwszy, na otwarty dla dziennikarzy mini-trening w chicagowskim Windy City Gym przyszedł Paul Briggs. Zastanawiałem się, czy będzie się nadal do mnie uśmiechał, kiedy zacytuję mu swój ostatni artykuł, ale okazało się, że Briggs wie, że z prasą jeszcze nikt nigdy nie wygrał.

Paul Briggs: Wiesz, że rzeczy, o których pisałeś, były dawno temu. Miałem prawo zapomnieć... Teraz ważny jest tylko Adamek, a potem reszta wagi półciężkiej. Mówię "reszta", bo poza Adamkiem nie widzę tam boksera, z którym mógłbym mieć problemy.

Antonio Tarver - on ma serce do walki wielkości orzecha laskowego! Siedziałem w szóstym rzędzie jak nokautował Roy'a Jonesa Jr - bił z zamkniętymi oczyma, miał szczęście. Johnson - najlepsze lata ma już za sobą. Roy Jones Jr.- to samo. Nie ma w tej wadze boksera lepszego niż Adamek, a jak pamiętasz Chicago, to trafiałem go, kiedy chciałem, i nie sądzę, żeby tym razem było inaczej.

W ósmej rundzie powinno być po wszystkim - trafiłem go czysto, tylko nie miałem siły dokończyć walki. On ani razu nie zrobił mi krzywdy, nawet raz w ciągu 12 rund nie poczułem jego ciosu! Wiem, że jest lepszym bokserem, bo od października minionego roku nie było dnia, dosłownie nie było dnia, żebym nie oglądał jego walki z Thomasem Ulrichem. Nawet jak będzie walczył jak wtedy, nie ma szans. Nie jest prawdą, że zmieniłem styl walki - robię wszystko, co robiłem lepiej. To na Adamka wystarczy. Doping polskich kibiców dla Adamka? Walczyłem w Bangkoku przed 30 tysiącami widzów, w Tokio przed 100 tysiącami. W obu przypadkach wszyscy byli przeciwko mnie. W obu przypadkach wygrałem.

Buddy McGirt, trener Adamka: Słyszałem, jak Paul chwalił się, że może trafiać Adamka, kiedy chce. Jak na tym opiera swoja taktykę, to kibice się długo nie nacieszą tym pojedynkiem, bo Tomek go skarci i położy na deski tak, jak w Dusseldorfie położył Ulricha. Jedną z pierwszych rzeczy, które trenowaliśmy w Vero Beach, było właśnie utrzymywanie głowy w ciągłym ruchu. Zbyt wielu bokserów po zadaniu ciosu czeka na odpowiedź rywala i reaguje dopiero wtedy jak dostanie cios. Taki był Tomek, ale taki już nie jest. W odróżnieniu od wielu moich pięściarzy Tomek Adamek słucha moich rad, natychmiast je stosuje - beż żadnego gadania, niepotrzebnych komentarzy. Tak było od pierwszego dnia treningu. Czy przejmuję się tym, że w trzech walkach o tytuł mistrzowski w tym roku moi bokserzy przegrali? Zupełnie nie - to byli ci, którzy nie słuchali.

Monte Barrett: Ten Rusek już teraz opowiada wszystkim - to samo robi King - że jest ósmym cudem świata i że chce zjednoczyć tytuły w wadze ciężkiej. Nawet jakby przyprowadził ze sobą cała Armię Czerwoną i tak mu to nic nie pomoże. Wygrałem z Guinnem, miałem wpadkę w walce o tytuł z Rahmanem, ale to się już nigdy nie powtórzy.

W przypadku boksu wielkość nie ma znaczenia, więc jego wzrost ani waga nie robią na mnie żadnego wrażenia. Wiem, co mam robić w ringu, jestem na obozie od początku lipca i już w pierwszym dniu miałem 12-rundowy sparing. Walujew jeszcze nigdy nie widział rywala, który z rundy na rundę walczy lepiej. Teraz zobaczy. Przy okazji - mam na imię Monte D. Barrett. D jak Dawid. 7 października Dawid wygra z Goliatem. Gwarantuję.

Przemek Garczarczyk z Chicago

Dowiedz się więcej na temat: pewność siebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje