Brąz Czechów w olimpijskim turnieju hokejowym

Czesi zdobyli brązowy medal w olimpijskim turnieju hokejowym. Nasi południowi sąsiedzi pokonali w sobotę w meczu o trzecie miejsce Rosję 3:0.

W niedzielę czeka nas ostatni akcent hokejowy na igrzyskach w Turynie. W finale Finlandia spotka się ze Szwedami.

Reklama

Aktualni mistrzowie świata, Czesi na igrzyskach olimpijskich w Turynie zdobyli brązowy medal. W sobotę pokonali Rosjan 3:0 w tzw. małym finale olimpijskim, przez niektórych nazwanym rewanżem za finał w Nagano w 1998 roku (Czesi także wówczas wygrali i zdobyli złoty medal). Poprawili swój bilans medalowy do 10 krążków, na co się składa - licząc łącznie z sukcesami drużyny Czechosłowacji - jeden złoty, cztery srebrne i pięć brązowych medali.

Rosjanie, którzy w 1998 roku mieli srebrny medal, a w 2002 w Salt Lake City brązowy - tym razem znaleźli się poza podium.

Czesi w sobotę wygrali zasłużeni. Zademonstrowali się jako drużyna sprytniejsza taktycznie, grająca chłodny, wyrachowany - szczególnie w obronie - hokej.

Oba zespoły miały w nogach osiem meczów. W tej sytuacji zmęczenie lepiej ukryli czescy hokeiści. Ułatwił im to wynik z piątej minuty meczu, kiedy to Martin Erat zdobył prowadzenie.

Przewaga bramkowa spowodowała cofnięcie się Czechów na własne przedpole, czym ograniczyli własny wysiłek, i zmusiła Rosjan do ataku. Hokeiści rosyjscy tracili sporo sił bezproduktywną, chaotyczną grą.

Rosyjscy hokeiści lubowali się w indywidualnych akcjach, w czym celował przede wszystkim młody Aleksander Owieczkin. Taki sposób gry - to była woda na młyn dobrze zorganizowanej czeskiej obrony, mającej wsparcie w nieźle broniącym Tomaszu Vokounie.

Czesi nie rezygnowali przy tym z ataku. Rzadko bo rzadko (Rosjanie oddali dwa razy więcej strzałów na bramkę rywali niż Czesi), ale zmuszali do interwencji Jewgienija Nabokowa. Rosyjski bramkarz dał się zaskoczyć tylko raz - kiedy to Marek Żidlicki w 27 min wykorzystał liczebną przewagę swego zespołu, gdy Ilia Kowalczuk, po brutalnym sfaulowaniu Pavela Kubiny został odesłany da szatni, a jego drużyna musiała grać przez pięć minut w osłabieniu.

W 57 min szwedzki sędzia meczu Thomas Andersson nie uznał gola Rosjanom. Po analizie zapisu wideo stwierdził, iż krążek znalazł się w czeskiej bramce, uderzony zbyt wysoko uniesionym kijem przez Pawła Daciuka. Rosjanin protestował i został ukarany 10 minutami za niesportowe zachowanie się.

Trzeci gol Czechów to efekt gestu rozpaczy trenera Władimira Krikunowa, który zdjął z lodu Nabokowa i wprowadził dodatkowego napastnika. Po wyrachowanej, dwójkowej akcji, 8 sekund przed końcem gry, Martin Straka posłał krążek do pustej rosyjskiej bramki.

Zobacz statystyki meczu Czechy - Rosja

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Czechy | brąz | medal | czesi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje