Brady do Mossa, czyli demolka

Tym razem to Buffalo Bills mieli (nie)przyjemność spotkać się z New England Patriots. Stracić na własnym stadionie 56 punktów i przegrać różnicą 46 "oczek", to przecież niezbyt miłe.

Zespół z przedmieść Bostonu wygrał 56-10 i legitymuje się bilansem 10-0. "Patrioci" są dziesiątym zespołem, który tak dobrze rozpoczął sezon od 1970 roku i osiemnastym w historii sięgającej jeszcze lat dwudziestych...

Reklama

Tom Brady podał na 373 jardy i pięć touchdownów, z czego cztery padły łupem Randy'ego Mossa. Ten wielce utalentowany receiver, który w ostatniej przerwie letniej zasilił Pats, zaliczył 128 jardów w odbiorze i po 11. kolejkach prowadzi wśród zawodników na swojej pozycji - 1052 jardy i 16 TD.

A Patriots? Pewnie zmierzają do zdetronizowania Miami Dolphins z 1972 roku, którzy do tej pory są jedyną niepokonaną drużyną w sezonie regularnym. - Oni są wspaniali, naprawdę - przyznał prezydent Bills (bilans 5-5) Marv Levy.

Ledwo, ledwo

Chyba nikt się nie spodziewał, że Colts (bilans 8-2) tak ostro będą musieli walczyć o zwycięstwo z Chiefs. Złożył się na to słabszy dzień Peytona Manninga (16/32, 163 jardy i 1 INT) oraz Adama Vinatierego. W tym ostatnim przypadku była to "recydywa", bo chyba najbardziej znany kicker na całym świecie spudłował przy dwóch pierwszych próbach, co łącznie z wpadkami z poprzednich meczach dało serię czterech niecelnych field goali. Nawet kibice w RCA Dome zaczęli buczeć, a przestali dopiero, gdy uderzenie z 24 jardów na 6 sekund przed końcem dało drużynie z Indianapolis zwycięstwo 13-10 nad Kansas City (bilans 4-6).

Solidnie znów zagrał Joseph Addai, który łącznie "wyprodukował" 106 jardów i jedyne w tym pojedynku przyłożenie dla gospodarzy.

Wyrównał rekord kariery, ale...

...Raiders i tak przegrali. Chodzi o Sebastiana Janikowskiego, który pięciokrotnie (100-procentowa skuteczność) zdobył punkty z field goali, trafiając w wyjazdowym meczu z Minnesota Vikings (bilans 4-6) z 30, 52, 49 oraz dwa razy z 42 jardów. Znów kompletnie zawiodła jednak gra biegowa i ekipa z Oakland (bilans 2-8) przegrała po raz szósty z rzędu.

Szalony dzień w Baltimore!

Phil Dawson i profesjonalni arbitrzy, to sprawcy wyjazdowego zwycięstwa Cleveland Browns nad Baltimore Ravens 33-30. Kicker gości przez dłuższą chwilę myślał, że "przegrał" mecz po niecelnym strzale z 51 jardów tuż przed upływem regulaminowego czasu gry.

Piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka i spadła na poprzeczkę, wychodząc w pole. Gdy połowa z graczy Ravens (bilans 4-6) była już w szatni nakazano im powrót na boisko, bowiem po konsultacji wszystkich arbitrów okazało się, że futbolówka przeszła jednak przez światło bramki, uderzając w element podtrzymujący konstrukcję ,ale już po wewnętrznej stronie.

- Nigdy nic takiego nie widziałem, ale zawsze jest ten pierwszy raz. To był szalony mecz - stwierdził szkoleniowiec Browns Romeo Crenell, który miał już gratulować swojemu vis a vis zwycięstwa. Zamiast tego sam je odbierał, bo w dogrywce Dawson trafił z 33 jardów, przesądzając o wygranej drużyny z Cleveland (bilans 6-4).

PS. Wracając do Janikowskiego, to naprawdę ten sezon ma wyśmienity, a jego minimalnie niecelny 64-jardowy strzał 4 listopada w starciu z Texans byłby nowym rekordem NFL! Ale co się odwlecze, to - miejmy nadzieję - nie uciecze...

Dowiedz się więcej na temat: demolka | bilans

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje