Bostończycy zniszczyli Nets

Jeden z największych powrotów w historii NBA - tak media amerykańskie określają zwycięstwo Boston Celtics nad New Jersey Nets w pierwszym meczu tych ekip w Bostonie. Dlaczego wielki powrót? Dlatego, że Nets wygrywali już w pewnym momencie 26 punktami, a mimo to przegrali arcyważny mecz 90:94.

Nie byłoby to jednak możliwe bez fenomenalnej gry Celtics w ostatniej kwarcie i beznadziejnej zarazem postawy w tej części gry Nets, którzy przegrali ostatnie dwanaście minut aż 16:41! A wchodzili do tej kwarty z przewagą aż 21 punktów.

Reklama

- To szaleństwo, wariactwo. Nigdy czegoś podobnego nie przeżyłem - śmiał się po meczu Kenny Anderson. - Nie gralismy naszej ofensywy, tej z pierwszych trzech kwart. To przykre przegrać taki mecz - wyjaśniał z kolei trener gości, Byron Scott.

- Nie potrafi powtórzyć, co powiedziałem chłopakom przed ostatnia kwartą. Na pewno to, by byli bardziej agresywni, atakowali kosz Nets i pokazali, że nawet jeśli przegramy, wchodzimy do gry numer cztery, by ja wygrać i pozostać w walce o wielki finał - wyjaśniał Antoine Walker, czołowa postać Celtics w tym meczu. - Powiedział nam, że obojętnie co się stanie, mamy walczyć - dodał Paul Pierce, drugi czołowy gracz Celtics, który zdobył 19 z 28 punktów właśnie w ostatniej kwarcie, wliczając w to także 8 "oczek" w ostatnim fragmencie wygranym przez Celtics 10:0.

Walker z kolei zaliczył 23 punkty, 12 zbiórek i arcyważny blok w końcówce meczu.

Do tego meczu aż 171 zespołów miało w play off 18 i więcej punktów przewagi prezed ostatnia kwartą i nigdy nie przegrało. Aż do tego meczu...

Zobacz wyniki meczów i stan poszczególnych serii playoff 2002

Dowiedz się więcej na temat: New Jersey | mecz | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje