Bosacki: Pierwszy raz w życiu...

- Pierwszy raz w życiu zdobyłem dwa gole. Cieszę się, że stało się to podczas mistrzostw świata - powiedział po meczu z Kostaryką strzelec dwóch bramek dla Polski Bartosz Bosacki.

Biało-czerwoni zakończyli swój udział na mistrzostwach świata w Niemczech zwycięstwem 2:1. Ta wygrana dała im jednak tylko trzeciej miejsce w grupie A, z której awans do 1/8 finału wywalczyły reprezentacje Niemiec i Ekwadoru.

Reklama

- Czy był to najlepszy mecz w Pana karierze?

- Myślę, że tak. Strzeliłem przecież dwie bramki, co tu więcej mówić?

- Po pierwszym golu stanął Pan przed arbitrem z pytającym wzrokiem. Dlaczego?

- Miałem chwilę zwątpienia, bo sędzia jakoś tak dziwnie pokazał , nie na środek boiska, ale na pole bramkowe.

- O co pretensje miał bramkarz Kostaryki?

- Nie wiem, może w zamieszaniu, gdy próbował interweniować, ktoś (Ebi Smolarek) go potrącił?

- Został Pan uznany piłkarzem meczu. Otrzymał Pan kufel, który jest chyba najlepszą pamiątką z MŚ?

- To duże wyróżnienie zostać zawodnikiem meczu na mistrzostwach świata. Chociaż za piwem nie przepadam, więc zobaczymy, do czego ten kufel posłuży.

- Świetnie Pan znalazł się w tej sytuacji po rzucie rożnym.

Moim zadaniem w tym meczu było "zamykanie" akcji po stałych fragmentach gry. Do przerwy, pierwsze dwie wrzutki były jednak za długie. W końcu jednak "zaskoczyło" i te stałe fragmenty zaczęły nam wychodzić. Szkoda, że tak późno.

- Przy drugiej bramce znów zamykał Pan akcję.

- Tak i udało się strzelić drugą bramkę. Cieszyłem się z tego i nie dowierzałem, bo pierwszy raz w życiu zdobyłem dwa gole. Prowadzę własną statystykę i wychodzi z niej, że wszędzie już trafiłem - w lidze, Pucharze Ligi, Pucharze Polski, Superpucharze Polski, rozgrywkach europejskich. Teraz mogę dodać kolejną zdobycz, bo zdobyłem przecież bramkę w finałach mistrzostw świata!

- Dostał się Pan do kadry trochę bocznym wejściem. Zastąpił Pan Damiana Gorawskiego.

- Można powiedzieć, że jak z wycieczki "last minute" (śmiech). Cieszę się, że mogłem zagrać na tak wielkiej imprezie. Przecież mistrzostwa świata i olimpiada to takie dwie imprezy, o których marzy każdy sportowiec. Zagrałem w dwóch meczach i myślę, że nie zawiodłem ludzi, którzy zdecydowali się na mnie postawić,

- Czego najbardziej jest Panu żal po tych mistrzostwach?

- Przede wszystkim przegranego meczu z Ekwadorem. Żal mi było wspaniale dopingujących polskich kibiców. Tym, którzy byli dziś w Hanowerze, dedykuję moje gole.

- Od wieli piłkarzy słyszy się dziś gdybanie, np. "gdybyśmy wygrali z Ekwadorem".

- Nie ma co gdybać. Można przecież powiedzieć: "gdybyśmy bardziej ociągali się z Niemcami przy wyrzucaniu piłki z autu, to nie stracilibyśmy gola". O Ekwadorze naprawdę chcę już zapomnieć. Wolę przywoływać do siebie tylko te dobre wspomnienia z meczów z Niemcami i z Kostaryką.

- Ekwador przegrał we wtorek z Niemcami 0-3. Ten zespół naprawdę był naprawdę do ogrania.

- Ekwador wygrał jednak aż 3-0 z Kostaryką, a my tylko 2-1. Mecz meczowi nie jest równy. My wygraliśmy z Chorwacją, a po półtora tygodnia ta drużyna zagrała wyrównany mecz z Brazylią. Liczy się dyspozycja dnia, podejście... Dużo zależy też od psychiki. Może ten balon był za mocno napompowany i trzeba było do wszystkiego podejść inaczej, spokojniej. Szkoda, że wracamy tak wcześnie. Myślę jednak, że dużo lepsze zespoły od Polski lada dzień polecą do domu.

Andrzej Łukaszewicz, Hanower

mundial2006.blog.interia.pl

Zobacz opis meczu Kostaryka - Polska

Zobacz wyniki i tabelę grupy A

Zobacz galerię z meczu Kostaryka - Polska

Dowiedz się więcej na temat: Życie | gole | mecz | pierwszy raz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama