Boniek: Boimy się wyrwać kilka "chorych drzew"

Czy w polskiej lidze handluje się meczami? Co zrobić, aby uzdrowić polską piłkę? Na te i inne pytania odpowiada wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek, gość Krakowskiego Przedmieścia 27.

Nie wstyd Panu za to, co ostatnio dzieje się w polskiej piłce, w polskiej lidze?

Reklama

Zbigniew Boniek: Za siebie się wstydzić nie muszę, a innych chciałbym ukarać, a nie wstydzić się za nich.

Chciałby Pan? Co znaczy: chciałby Pan? Jeśliby Pan chciał, to niech Pan ukarze.

To nie jest do końca takie proste, bo w kraju, gdzie jest skorumpowana policja, w kraju, gdzie są skorumpowani przedstawiciele sądów powszechnych, czy sędziowie sądów powszechnych, może być też zjawisko korupcji w piłce, tylko trzeba z nim po prostu twardo walczyć. Problem jest inny. Włosi, Anglicy i władze piłkarskie innych krajów nie bały się ukarać swoich ludzi za to, co się działo, natomiast my, w naszym lesie mamy kilka chorych drzew i cały czas boimy się je wyrwać, bo nie wiemy, co by się stało. Polska piłka będzie tym uczciwsza, im więcej chorych drzew potrafimy wyrwać.

Pan mówi, że "wszyscy są sprzedajni", w związku z tym piłkarze też mogą. Tak to można rozumieć, dlatego nic im nie zrobimy.

Ja podejrzewam i mam takie same obawy, jak wszyscy kibice w tym kraju, że przejawy korupcji mogą się zdarzać.

Mówi Pan "są chore drzewa, są przejawy korupcji". Co będzie z tymi przejawami korupcji i z tymi chorymi drzewami? Jak je Pan będzie wyrywał?

Ja nie jestem od wyrywania. Chciałbym, żeby były wyrwane, natomiast zawsze jest dziwny temat, kiedy mówi się, że trzeba komuś coś udowodnić. Uważam, że także w prawie sportowym i sporcie nie trzeba ludziom nic udowodnić. Jeżeli są podejrzenia w sporcie, jeżeli ktoś wchodzi do Wydziału Dyscypliny Sportu z podejrzeniami, to już trzeba karać, bo uważam, że w sporcie uczciwy sport to jest uczciwy prezes, uczciwy trener...

Będą kary?

Na razie proszę, nie dajmy się zwariować, bo Joannę d'Arc też spalili na stosie i okazało się, że potem była bohaterem narodowym. W ostatniej kolejce wszyscy mają pretensje, że Legia przegrała z Orlenem, a ja uważam, że Legia przegrała w sposób absolutnie uczciwy, tak jak Wisła przegrała uczciwie z Wronkami, natomiast był bardzo ciekawy mecz Radzionków - Górnik Zabrze - w starych, kopalnianych układach, przy starym Ministerstwie Górnictwa, taki mecz wygrałby Radzionków. Natomiast nikt nie podkreśla pozytywnego zdarzenia, że Radzionków, który potrzebował punktów, przegrał i było to uczciwie. Ale panowie, trzeba też umieć na sprawę spojrzeć, a nie dać się zwariować, bo jeżeli Wisła Kraków i Legia Warszawa przegrywają w Pucharze Polski z drużynami drugoligowymi, to mówi się, że to jest wielka niespodzianka. Natomiast jeśli po trzech czy czterech tygodniach przegrywają w lidze, to się mówi, że jest to przekręt. Natomiast jest to moja wina. Powiem dlaczego: bo ja załatwiłem klubom, ja, jako Polski Związek Piłki Nożnej, szalenie dużo pieniędzy, a pieniądze wzbudzają emocje i okazuje się, że jak dać ludziom tyle pieniędzy, to po prostu głupieją.

Ale to Pan sam ostatnio, wychodząc z jednego z meczów, mówił że "to, co się działo w tej kolejce na stadionie Polonii, nie miało nic wspólnego z futbolem". Tak Pan powiedział. To z czym miało coś wspólnego? Z korupcją czy z układami?

Nie wiem. Wydaje mi się, że są wielkie zastrzeżenia co do finału i ligowego meczu Polonia Warszawa - Górnik Zabrze. Tylko dzisiaj, jeżeli Polski Związek Piłki Nożnej podjąłby decyzję o nie wystawieniu Polonii Warszawa w europejskich pucharach, to cieszylibyście się, żeśmy ukarali Polonię, ale jutro zrobilibyście program z prezesem i kibicami tego klubu i pytalibyście, na jakiej podstawie PZPN ich ukarał, skoro nie ma jasnych dowodów. Będziemy przeskakiwać z jednej grzędy na drugą. Natomiast Polski Związek Piłki Nożnej nie może działać w sposób emocjonalny, tylko w sposób racjonalny.

I będzie działał?

Będzie działał i trzeba nam w tym pomóc.

Panie Prezesie, jakie będą kary? Pan nie odpowiada konkretnie na nasze pytanie. Jakie będą kary za to, co działo się w ostatnich tygodniach w polskiej piłce nożnej?

A co się działo?

Sam Pan mówi, że nie miało to wiele wspólnego z futbolem.

Nie, to Pan tak mówił.

To Pan. Ja cytowałem Pana.

Nie, spokojnie, nie dajmy się zwariować. Ja wiem, że Pan bierze pieniądze, żeby był ciekawy program.

Biorę pieniądze za to, żeby wymóc konkretną odpowiedź na konkretne pytanie. Będą kary, czy nie będzie?

Proszę Pana, jeżeli w kimś siedzi syndrom złodzieja, oszukańczy i przekupny, w sensie skorumpowany, to teoretycznie w tym kraju trzeba wszystko każdemu udowodnić. Proszę zauważyć, że ten proces, o którym mówimy, trwa siedem dni, bo to było po ostatniej kolejce. Piłka nożna wzbudza więcej emocji niż tak, jak powiedziałem, przekupstwa w policji i przekupstwa w sądach, przekupstwa w telewizji i w każdej innej instytucji. Piłka jest podstawowym sportem. Ja jestem za tym, żeby karać i to jak najmocniej, zresztą powiedziałem to prezesowi Listkiewiczowi, prezesowi Kolatorowi. Nie bawmy się, bo problem jest inny. Wy rozmawiacie z nami, a PZPN meczy nie kupuje ani nie sprzedaje. Jeżeli mecze są kupowane bądź sprzedawane, to mogę dać wam listę adresów 16 prezesów polskich klubów, z piłkarzami i trenerami. Z nimi rozmawiajcie, bo oni są przyczyną tego. My meczy nie załatwiamy.

Panie Prezesie, jeśli karać, to kiedy? Minął już ten tydzień. Pan mówi, że "Polski Związek Piłki Nożnej powinien się zachowywać racjonalnie", a jednocześnie mówi Pan, że "zwraca uwagę na to, co robią dziennikarze, i z kim, i o czym będą rozmawiać dziennikarze".

Trochę lodu na czoło proszę Pana, bo żeby kogoś karać, to trzeba mieć jakieś powody. Szczególnie w tym kraju, bo w tym kraju... ja Panu dam prosty przykład...

A jeśli te powody znajdzie minister Kaczyński i prokuratorzy?

Nie śmieszy to mnie. Jestem zwolennikiem ministra Kaczyńskiego, tylko chciałem powiedzieć Panu ministrowi Kaczyńskiemu jedną rzecz, że w tym kraju przeciętny, normalny Polak może iść zagrać w zakładach piłkarskich i państwo powinno go bronić, czyli prokuratorzy niech mnie nie śmieszą, że zajmą się artykułami dziennikarskimi, tylko najpierw niech się w tym kraju stworzy prawo. Kogoś, kto uczestniczy w imprezach sportowych, na które można przyjmować zakłady od porządnego, przeciętnego człowieka, państwo musi bronić poprzez odpowiednie prawo. Czyli jeżeli trenerzy, piłkarze i działacze w zawodach piłkarskich mogą ustalić wynik meczu w sposób nienaturalny, korupcyjny, to powinni podlegać karze więzienia, powinni podlegać restrykcjom prawnym. Natomiast w tym kraju nic nie ma, bo dzisiaj, jeżeli prokurator złapałby jakiegokolwiek piłkarza, trenera na tym, że ustalił wynik meczu w sposób nieuczciwy, to nawet nie ma prawa w tym kraju, żeby można było go ukarać.

To Pan może go wtedy ukarać...

Jeżeli nie może prokurator, jak ja mogę ukarać?

Panie Prezesie, to może teraz trzy konkretne odpowiedzi na trzy konkretne pytania. Czy Pan jest zwolennikiem ukarania klubów za to, co dzieje się ostatnio w rozgrywkach ligowych i pucharowych?

Oczywiście, jeśliby to ode mnie zależało, to nie wystawiłbym w tym roku żadnego polskiego klubu w europejskich pucharach .

Widzi Pan, to była konkretna odpowiedź. Czy tak się stanie?

Prawdopodobnie nie.

Dlaczego?

Bo w Polskim Związku Piłki Nożnej jest demokracja. Jest wielu ludzi i Boniek sam o wszystkim nie decyduje. Podejrzewam, że w takim przypadku powiedzieliby, że nie znam realiów polskich i że jestem chory.

A nie zna Pan?

Nie, ja uważam, że bardzo dobrze znam. Niedawno rozmawiałem z jednym prezesem, któremu powiedziałem, że wprowadziliśmy system licencyjny, który polegał będzie na tym, że mogą grać drużyny w rozgrywkach, które nie mają zaległości w stosunku do ZUS, w stosunku do Skarbu Państwa. Na to prezes powiedział, że nie znam realiów polskich. Ja mówię: jeżeli realia polskie są takie, że można oszukiwać i nie płacić zaległych pieniędzy, a płacić piłkarzom, to rzeczywiście realiów nie znam.

Kto może podjąć decyzję o nie wystawianiu polskich drużyn w pucharach?

Na pewno nie ja.

A kto?

Wniosek wysunąć może prezes Listkiewicz. Tylko panowie, jeżeli byśmy to zrobili, to ci sami kibice, ci sami dziennikarze na następny dzień powiedzieliby, że Polski Związek Piłki jest szalony, że ośmiesza polską piłkę na arenie międzynarodowej i że my w jeden dzień chcemy karać, a na drugi dzień chcemy żeby coś zrobili.....

Od Polskiego Związku Piłki Nożnej należy oczekiwać konsekwencji i racjonalnych działań. To Pan o tym mówił.

Polski Związek Piłki Nożnej działa dobrze. Ma swoją drużynę, która nazywa się Reprezentacja Polski. W Polskim Związku jest wszystko poukładane i teraz proszę zwrócić uwagę, że my rozmawiamy i musimy tłumaczyć się za kluby polskie. Polski Związek nie ma za dużo możliwości, żeby bezpośrednio ingerować w te kluby. Ja uważam, że powinna być silna ręka. Sam fakt podejrzenia kogoś o coś powinien już być surowo traktowany.

Kiedy dwa lat temu po wielkich awanturach Zbigniew Boniek i Michał Listkiewicz dochodzili do władzy w Polskim Związku Piłki Nożnej, zapowiadali, że teraz będzie uczciwie, że teraz będzie czysta polska piłka. Ma Pan takie poczucie, że zrealizowaliście ten program?

Oczywiście, myśmy w Polskim Związku zrobili bardzo dużo. Natomiast powiedziałem, jeśli ktoś ma syndrom złodzieja i syndrom oszusta, to obojętnie jaki system pan zrobi, jak zmieni pan rozgrywki, jakie zmieni pan zasady, to jeżeli ktoś chce oszukiwać, to będzie dalej oszukiwał. Problem jest tylko jeden, że trzeba go złapać za głowę i wyrzucić z polskiej piłki. Dam panu prosty przykład. Ja jestem przekonany, że Zagłębie Lubin w tym roku przegrało kilka meczów w sposób nieuczciwy, zresztą świadczą o tym fakty. Trener podaje się po meczu do dymisji, prezes klubu zawiesza trzech piłkarzy, na drugi dzień ich odwiesza, daje im karty zwolnienia na rękę. Teraz ja się pytam: jak PZPN może zareagować, jeżeli ze strony klubu nie ma żadnego dzwonka alarmowego, że w tym klubie coś się działo? Po prostu jesteśmy nieuczciwi i mamy dużo ludzi nieuczciwych, ale nie mamy ludzi nieuczciwych w Polsce, bo uważam, że 95 na 100 jest uczciwych, a pięciu może być nieuczciwych. Natomiast podejrzewam, że w innych dyscyplinach na każdych 100 jest więcej nieuczciwych.

Trzy lat temu był Pan w komitecie wyborczym Unii Wolności. W tym roku, też Pan zamierza poprzeć kogoś w wyborach?

Jestem dobrem całego kraju. Jestem sportowcem, zawsze dbałem o interes tego kraju i zawsze reprezentowałem Polaków na arenie międzynarodowej i z żadną partią się nie identyfikuję. Podobała mi się wtedy polityka Unii Wolności, bo wydawało mi się, że to jest dobra drużyna, ale jakoś nie mogła żadnego meczu wygrać, po drodze mając znakomitych zawodników. Nabrałem dużego dystansu i jeżeli będę w Polsce działał, to na niwie sportowej. Polityką się nie bawię.

Posłuchaj tego wywiadu (1,10 MB)

Dowiedz się więcej na temat: pytania | problem | syndrom | PZPN | Warszawa | Legia Warszawa | zbigniew | piłka | kara | Zbigniew Boniek | Boniek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje