Boks zawodowy: Dariusz Michalczewski nadal bez porażki

33-letni Dariusz Michalczewski pokonał przez nokaut techniczny w 11. rundzie 30-letniego Jamajczyka Richarda Halla w walce w obronie tytułu mistrza świata WBO wagi półciężkiej, która była główną atrakcją gali boksu zawodowego w berlińskim Estrel Convention Center. Tym samym urodzony w Gdańsku "Tygrys" jeszcze w zawodowej karierze nie przegrał. Michalczewski ma na koncie 45 zwycięstw.

Na początku jedenastej rundy, po kolejnym lewym prostym w wykonaniu Michalczewskiego, sędzia przerwał pojedynek i poprosił lekarza o decyzję, czy może być on kontynuowany. Okolica prawego oka Halla była napuchnięta, a krwiak wokół pęknietej skóry na policzku czarnoskórego pięściarza rósł z minuty na minutę. Lekarz uznał, że Hall nie może w takim stanie kontynuować walki i odesłał Jamajczyka do narożnika.

Reklama

Hall nie chciał pogodzić sie z tą decyzją, która przyjęta została gwizdami także przez 7-tysięczną widownię berlińskiej hali. jednak w tym momencie Michalczewski szalał z radości i cieszył sie 45 z rzędu triumfem w kategorii półciężkiej.

Michalczewski niższy od rywala o 6 cm, po raz dwudziesty obronił mistrzowski pas, wygrywając 45 pojedynek na zawodowym ringu. "Tygrys", niepokonany od siedmiu lat, który do soboty 37 walk wygrał przez nokaut, dawno już nie toczył tak długiego pojedynku. Ostatni taki maraton miał miejsce 15 kwietnia 2000 roku w Hanowerze, gdzie Polak pokonał berlińczyka Graciano Rocchigianiego przez poddanie się rywala po dziewiątej rundzie.

W walce przeciwko Hallowi, który stoczył wcześniej bardzo wyrównany bój z innym mistrzem tej wagi, Amerykaninem Roy'em Jones, Michalczewski tradycyjnie uderzył rzadziej niż rywal. Robił to jednak na tyle skutecznie, że co chwila głowa Halla odskakiwała po silnie bitych lewych prostych.

Tradycyjnie też Michalczewski zaczął pojedynek dośc niemrawo, co w czwartej rundzie mogło go kosztować powalenie na deski, ale po serii silnych ciosów Halla sam zrewanżował się rywalowi tym samym. Hall znalazł się w opresjach, ale na szczęście gong kończący rundę pozwolił mu odpocząć.

Mimo to Michalczewski nadal preferował boks bardzo defensywny. Praktycznie atakował rywala pojedynczymi uderzeniami, w ogóle nie bijąc w korpus Halla. Inaczej jego rywal, który głównie skoncentrował się na biciu w korpus "Tygrysa". Jednak w dziesiątej rundzie znacznie przesadził. Jeden z takich ciosów, w okolice nerki Michalczewskiego sprawił, że sędzia musiał przerwać pojedynek na pół minuty, aby wijący się z bólu Michalczewski mógł dojść do siebie. Stracił przez to szybkość, co wykorzystał Jamajczyk, trafiając kilkakrotnie rywala.

Obaj zawodnicy dziękowali sobie za walkę. Michalczewski nie ukrywał, że był to jeden z najtrudniejszych pojedynków w jego zawodowej karierze. Komplementował Richarda Halla, który do soboty stoczył 27 walk, w tym 25 zwycięskich, a 24 zakończył przed czasem.

Dowiedz się więcej na temat: tygrys | pojedynek | boks | dariusz michalczewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje