Błaszczykowski: W drewnianym kościele spadła nam cegłówka

Prawoskrzydłowy reprezentacji Polski Jakub Błaszczykowski w meczu z Australią znowu był liderem Orłów. Wypracował sporo sytuacji, wygrał mnóstwo pojedynków. - Szkoda tylko, że żadna z moich akcji nie przyniosła nam gola i że nie wygraliśmy - żałuje Kuba.

- Szczególnie w drugiej połowie wypracowaliśmy mnóstwo sytuacji i znowu wracamy do tego, że je mamy, a nie wykorzystujemy. Szkoda karnego, gdybyśmy go strzelili, byłoby dużo łatwiej. Jak tak patrzę na te dwa mecze - przecież już z Ukrainą mieliśmy sporo sytuacji, to dochodzę do wniosku, że z nami jest jak w tym powiedzeniu, że biednemu to i w drewnianym kościele cegłówka spadnie - podkreśla Jakub Błaszczykowski.

Reklama

- Martwiący jest też fakt, że Ausralijczycy mają trzy sytuacje i strzelają z nich dwie bramki. To jest nasz główny problem, bo niby dobrze gramy w piłkę, ale jeden wypad rywala i tracimy bramkę. To bardzo deprymujące, musimy ten problem wyeliminować - przyznaje.

- Muszę przyznać, że brak zwycięstwa doskwiera nam coraz bardziej. Jedyne pocieszenie, że gramy coraz lepiej i nasz zespół jest już w miarę poukładany.

Cieszę się też, że mnie komplementujecie, ale wcale nie jest powiedziane, że ktoś inny na moim miejscu nie grałby lepiej. Poza tym zawsze może być lepiej.

Ale wierzę, że już niebawem coś dobrego z naszej reprezentacji wyrośnie - nie kryje optymizmu.

Błaszczykowski zwraca też uwagę na klasę rywala: - Obrońcy z Australii w bocznych strefach boiska, naprawdę dobrze się ustawiali. Jako zespół świetnie bronili. Dlatego ciężko nam coś było stworzyć po stałych fragmentach gry. Nie zapominajmy, że większość Australijczyków gra w ligach angielskich, dlatego stałe fragmenty gry mają świetnie wyćwiczone.

Kuba odniósł się też do ustawienia innego prawoskrzydłowego Sławomira Peszki na lewej flance. - W meczu z Ukrainą, gdy Sławek grał bliżej mnie, też to nieźle wyglądało, choć pewnie skrzydła wówczas nie były tak bardzo widoczne, jak w tym spotkaniu. Trener ustala taktykę i my się do tego dostosowujemy - dodaje.

"Błaszczu" był gorąco witany na stadionie Wisły. - Za waszym pośrednictwem chciałem kibicom bardzo podziękować za to powitanie i wspaniały doping. To dla mnie świetna sprawa, że nie zapomnieli o tym, że w tym klubie zostawiłem kawałek siebie i zawsze będę mu kibicował - kończy Jakub Błaszczykowski.

Rozmawiał w Krakowie: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Kuba | Jakub Błaszczykowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje