Blamaż i wstyd. Szwecja - Polska 3:0!

Polscy piłkarze po raz kolejny zawiedli oczekiwania kibiców i po żenująco słabym występie przegrali w Sztokholmie ze Szwecją 0:3. Tym samym Polacy mogą zapomnieć o występie w przyszłorocznych finałach mistrzostw Europy.

Pierwszego gola zdobył w 15. minucie Svensson, a na 2:0 podwyższył tuż przed przerwą Allbaeck. Wynik meczu ustalił uderzeniem z rzutu wolnego, po raz drugi wpisując się na listę strzelców, Svensson.

Reklama

Polacy zaczęli obiecująco, przez pierwsze 10 minut grali agresywnie i utrzymywali się przy piłce dłużej od gospodarzy. Niestety, już jedna z pierwszych groźniejszych akcji Szwedów zakończyła się stratą gola. Polacy nie potrafili wybić dośrodkowanej przez Ljungberga z prawej strony piłki i Svennson mocnym uderzeniem z linii pola karnego pokonał Dudka.

W 43. minucie piłkę stracił Szymkowiak, Szwedzi wyprowadzili szybką kontrę, Svensson zagrał do Allbaecka, który z łatwością trafił do siatki.

Poczynania ofensywne Polaków ograniczyły się do uderzenia Hajty z 40 metrów w środek bramki i dwóch niecelnych prób Wichniarka.

W drugiej połowie Szwedzi kontrolowali sytuację, nie dopuszczając do stwarzania zagrożenia pod własną bramką. Jedyny gol padł po katastrofalnym błędzie Jerzego Dudka, który wpadł do bramki z piłką uderzoną z 35 metrów wysokim lobem...

Szwedzi przewyższali polską drużynę wolą walki, szybkością, zdecydowaniem, zrozumieniem na boisku. Trener Janas z myślą o bezbramkowym remisie zastosował wybitnie defensywną taktykę, desygnując do gry czterech obrońców, pięciu pomocników i tylko jednego napastnika. Już jednak do przerwy było 0:2 i nie było czego bronić. Taktyka jednak nie uległa zmianie. Z boiska zszedł co prawda obrońca Baszczyński, tyle tylko, że jego miejsce zajął... obrońca Kłos...

Żaden z piłkarzy występujących w środowy wieczór na Rasundzie nie pokazał nic, co można byłoby zaliczyć do plusów. Po raz kolejny skompromitował się Dudek, obrońcy nie radzili sobie z atakami gospodarzy, pomocnicy podawali niecelnie i do tyłu, a napastnicy... tzn. napastnik musiał się wracać po piłki do linii pomocy.

Mecz ten spina klamrą nieudane występy polskiej kadry zapoczątkowane wyjazdem na finały mistrzostw Świata. Dostrzegli to zgromadzeni na Rasundzie kibice, którzy pożegnali reprezentację ironicznym "Dziękujemy, dziękujemy". Tak, tak. Takiej reprezentacji, już dziękujemy...

Dowiedz się więcej na temat: szwedzi | Szwecja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje