Bjoergen pogodziła się z oskarżeniami o doping

Czterokrotna złota medalistka mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Oslo Norweżka Marit Bjoergen przyznała, że się pogodziła z oskarżeniami o dopingowe działanie lekarstw przeciw astmie, które stosuje.

Jak podkreśliły skandynawskie media, nie tylko Justyna Kowalczyk i Słowenka Petra Majdic tak uważają, ale również opinia publiczna w Szwecji. Największe gazety w tym kraju sugerowały poprawę wydajności Bjoergen dzięki preparatowi przeciw astmie.

Reklama

Według badań szwedzkiej fundacji "Czysty sport" przeprowadzonych w październiku, aż 83 procent młodych ludzi w wieku 15-25 lat stwierdziła, że osiąganie dobrych wyników w sporcie nie jest możliwe bez środków wspomagających. Na pytanie czy można zostać mistrzem świata bez stosowania dopingu, 26 procent odpowiedziało że nie. W przypadku lekkoatletycznego biegu na sto metrów procent ten był dwukrotnie większy (54).

- To, że moje lekarstwo symbicort zostanie usunięte z listy zakazanych medykamentów na przełomie roku nic nie oznacza; jedynie mój lekarz będzie miał mniej pracy. Ja naprawdę zmagam się z astmą, ale rywalki i opinia publiczna będą mnie już zawsze oskarżać o doping, kiedy będę wygrywać. I ja się już z tym pogodziłam - powiedziała Bjoergen norweskiej telewizji NRK.

Mówiąc o formie u progu sezonu podkreśliła, że trudno liczyć na równie dobrą jak w dwóch minionych latach. Stwierdziła też, że zaczyna odczuwać swój wiek. - Mam już 31 lat i powoli staję się starszą panią. 31 lat dla przeciętnego człowieka to niewiele, ale dla sportowca to sporo.

Czy wystartuje w zimowych igrzyskach w Soczi w 2014 roku? - Czas pokaże. Na razie nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Do olimpiady pozostało sporo czasu. Poza tym zegar biologiczny namawia mnie na macierzyństwo - powiedziała.

Bjoergen oceniła też, że jako biegaczka narciarska jest już ukształtowana prawie w 100 procentach. - Jedyne co mi pozostało, to praca nad techniką i jej drobnymi szczegółami, których poprawa oznacza ułamki sekund. W ubiegłym sezonie miałam poważne problemy ze startem w sprintach, a także ze strategią ich rozgrywania. Pozwalałam się zamykać, nie miałam dobrej pozycji na finiszach i w rezultacie przegrywałam. Ten element już dopracowałam - zaznaczyła.

Odnosząc się do zbliżającego się sezonu podkreśliła, że będzie on zupełnie inny. - W dwóch poprzednich forma była szykowana na luty i marzec. Teraz głównym celem jest Tour de Ski na przełomie roku i trening był tak dopasowany, aby osiągnąć szczyt formy na pierwszy tydzień stycznia. Chciałabym wygrać całą rywalizację, gdyż tylko tego trofeum mi brakuje - powiedziała zdobywczyni jedenastu złotych medali olimpijskich i mistrzostw świata.

Z Oslo Zbigniew Kuczyński

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Marit Bjoergen | Justyna Kowalczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama