Białoński: Widziałem Orłów Cień

Czy reprezentacja Polski do lat 20 musiała przegrać z Argentyną? Różnica między obiema ekipami była spora, ale mecz się tak dobrze dla nas ułożył, że to Polska mogła grać w 1/4 finału mistrzostw świata.

"Przegraliśmy, ale nie musimy się wstydzić, bowiem Argentyna to wielki zespół (i basta)" - tłumaczy trener Michał Globisz i powtarza swoją mantrę o słabej kondycji piłkarzy. Nie wiem, co tu kondycja miała do rzeczy, skoro najważniejszego gola straciliśmy w 30. sekundzie II połowy. Chyba, że trener polecił w przerwie "Młodym Orłom" robić pompki na zmianę z brzuszkami, przez co wyszli na boisko kompletnie wyczerpani.

Reklama

Teza o złym przygotowaniu piłkarzy sypie się trenerowi całkowicie. Przede wszystkim to Globisz miał do dyspozycji kadrowiczów przez miesiąc, więc miał znaczący wpływ na ich kondycję. Poza tym w starciu z Brazylią przez 60 minut "Orły" harowały w "dziesiątkę" i nikomu sił nie zabrakło - na co słusznie zwrócił uwagę znawca tematu Grzegorz Mielcarski.

"Taktyka była dobra" - ogłosił nasz trener po spotkaniu z Koreą Płd, a przypomnijmy, że wystarczyło, by w ostatniej sekundzie Bartosz Białkowski nie obronił groźnego strzału oddanego głową, a wszystko legło by w gruzach!

Po spotkaniu z Argentyńczykami pocieszaliśmy się, że jako jedyni strzeliliśmy im gola. Ja wolałbym jednak, byśmy wzorem Czechów nie pozwolili sobie nic strzelić w starciu z Sergio Aguero i jego kolegami. I nikt mi nie wmówi, że nasi południowi sąsiedzi są bardziej uzdolnieni piłkarsko. Za to bez wątpienia są bardziej zdyscyplinowani taktycznie. Z góry było wiadomo, że najgroźniejszym żądłem naszych rywali z 1/8 finału jest nietuzinkowy Aguero. Nie widziałem jednak, by nasi obrońcy podwajali krycie tego piłkarza, starali się go odciąć od podań, a takie zabiegi nie powinny być ciemną magią nawet dla 20-latków. Obydwa gole napastnik Atletico strzelił po tym, jak na polu karnym został sam na sam z obrońcą.

Poza tym, czy w przygotowaniach do MŚ z "Młodymi Orłami" nie przespano stałych fragmentów gry? W starciu z Argentyną nie były one naszym atutem, chociaż dominowaliśmy wzrostem.

By na zrzędzeniu się nie skończyło, warto podkreślić, że Dawid Janczyk, Patryk Małecki i spółka i tak wskórali wiele. Pierwszej reprezentacji nie udało się wyjść z grupy na dwóch kolejnych mundialach. "Młode Orły" tego dokonały. Niech to będzie dla nich bodziec do błyskawicznego rozwoju tych piłkarzy. Żebyśmy ich nie musieli za 10 lat nazywać przegranym pokoleniem (jak np. wicemistrzów olimpijskich z Barcelony). Janczyk ma świetlaną przyszłość - za grube miliony euro kupuje go CSKA Moskwa. Reszta w jego nogach. Małecki też ma dosyć grania "ogonów" w polskiej lidze. - Choćby kosztem zmiany klubu, ale muszę grać! - podkreśla.

Michał Białoński, INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje