Bez Webbera ani rusz

Oj, przysłużyła się czterodniowa przerwa w rozgrywkach graczom Portland Trail Blazers. Ze zregenerowanymi siłami, pełni werwy ograli najpierw we wtorek rozpędzonych Minnesota Timberwolves (109:88), by teraz dać lekcję koszykówki Sacramento Kings i zwyciężyć w starciu z podopiecznymi Ricka Adelmana 105:81.

W ten sposób ekipa z Oregonu zrewanżował się "Wilkom" za jedyną porażkę w swej hali Rose Garden (80:93 - 20 stycznia) w ostatnich 16 grach.

Reklama

Mężem opatrznościowym gospodarzy był filigranowy Damon Stoudamire, który już w pierwszej kwarcie wrzucił rywalom 9 ze swych 20 punktów w całym spotkaniu, a odsłona ta wygrana przez Trail Blazers 32:17 okazała się kluczową dla końcowego wyniku. Okolicznością łagodzącą dla wpadki Kings była absencja lidera zespołu Chrisa Webbera, który dwa dni temu w zwycięskim starciu z Utah Jazz skręcił nogę w kostce. Zastępujący Webbera w wyjściowej piątce Lawrence Funderburke uciułał w ciągu 23-minutowego występu raptem 4 "oczka". Wciąż nie może się odnaleźć Jason Williams. Rozgrywający gości przebywając na parkiecie 23 minuty nie zdobył ani jednego punktu (0/3 z gry) i zaliczył tylko 4 asysty, pięciokrotnie gubiąc piłkę. Inny rekord śrubuje Rasheed Wallace. Silnego skrzydłowego z Portland sędziowie "obdarowali" 28. i 29. (najwięcej w NBA w obecnym sezonie) przewinieniem techniczny i ten pokornie musiał udać się do szatni już na początku III kwarty.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 15 lutego

Dowiedz się więcej na temat: Minnesota Timberwolves | portland

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje