Bez Iversona ani rusz

Nie ma Allena Iversona, nie ma zwycięstw 76ers. Tym razem ekipa ta przegrała wyjazdowy mecz z New Jersey Nets. Kapitalną partię w Nets rozgrywali Kenyon Marion i Jason Kidd. To oni właśnie sprawili, że klubowy rekord Nets poprawiony został do jedenastu z rzędu zwycięstw na własnym parkiecie.

Pierwszy z kluczowych graczy Nets zaliczył 18 punktów po powrocie do składu Nets, w tym kluczowe dwa dunki. Kidd z kolei dodał do tego dorobku 19 "oczek" i aż 17 asyst.

Reklama

Martin nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach swojego zespołu po karze nałożonej na niego za ósmy już niesportowy faul tego gracza w rozgrywkach NBA. Wrócił do Nets w wielkim stylu.

W ekipie pokonanych bardzo się starali Derrick Coleman (23 pkt) i Eric Snow (20), ale bez Iversona nie da sie grać.

Dla Nets, wśród których aż sześciu graczy zaliczyło 10 i więcej punktów, było to już 30 zwycięstwo w sezonie we własnej hali. To najlepszy wynik tego zespołu od czasu sezonu 1982-83.

Świetnie spisała się młodzież Grizzlies. Pau Gasol zdobył 26 punktów (12/18 z gry) i 12 razy był szybszy na tablicach od rywali. Z kolei Jason Williams zaliczył 22 punkty i rekordową jeśli chodzi o klub z Memphis liczbę asyst - 19. Nic więc dziwnego, że gracze Golden State musieli opuścic parkiet z porażką na koncie.

Obudził się Shawn Kemp. Zaliczył 13 punktów i aż 16 zbiórek dla Portoland, ale nie uchroniło to jego ekipy od porażki na własnym parkiecie z SuperSonics.

Zobacz wyniki meczów z 30 marca

Dowiedz się więcej na temat: New Jersey | Jason Kidd

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje