"Beton" czuje niedosyt

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakker przedstawił zarządowi PZPN raport z występu w mistrzostwach Europy, ale członkowie tego ciała, określani mianem "betonu" nie byli usatysfakcjonowani.

"Czuję niedosyt" - powiedział po spotkaniu z Leo Beenhakkerem członek zarządu związku Grzegorz Lato, który we wrześniu zamierza się ubiegać o stanowisko prezesa PZPN. "Nie jestem zadowolony z jego wystąpienia, a złożony przez niego raport z mistrzostw Europy jest zbyt ogólny i niepełny" - ocenił.

Reklama

"Oczekiwaliśmy, że trener omówi nam każdego zawodnika, przedstawi wyniki badań, powie o problemach, jakie się pojawiały, a Holender schodził m.in. na tematy szkolenia młodzieży" - dodał były reprezentacyjny piłkarz, trzykrotny uczestnik mistrzostw świata.

Podobnie krytycznie ocenił raport były selekcjoner reprezentacji Andrzej Strejlau. "Każdy szkoleniowiec ma swoją wizję pracy i z tego należy zdać potem relację. Zaapelowaliśmy, by Beenhakker bardziej sprecyzował swój raport, bo to, co przedstawił jest zbyt ogólne i mało konkretne. Doszliśmy także do wniosku, że musi być lepszy kontakt między cały sztabem kadry a trenerem" - oznajmił Strejlau, który zaapelował jednocześnie, by "stworzyć jeden front".

"Wbrew pozorom mamy mało czasu. Mecz towarzyski z Ukrainą już 20 sierpnia, a 6 września zaczynamy eliminacje mistrzostw świata spotkaniem ze Słowenią" - dodał.

Beenhakkerowi zarzucono również, że przed Euro-2008 nie zajrzał do raportów, które zostały przedstawione po mundialach w 2002 i 2006 roku przez Jerzego Engela i Pawła Janasa.

"Takie sprawozdania są, a zawarte w nich informacje o zawodnikach takich, jak Jacek Bąk, czy Jacek Krzynówek mogły pomóc Holendrowi" - powiedział Strejlau. Ze sztabem kadry pożegnało się trzech asystentów trenera - Bogusław Kaczmarek, Adam Nawałka i Dariusz Dziekanowski.

"Wydział Szkolenia przygotuje parę nazwisk, z których selekcjoner wybierze sobie najbliższego współpracownika. Na pewno znajdziemy młodych, zdolnych ludzi do pracy i będą to Polacy" - poinformował Lato.

Sprawą otwartą pozostaje praca z kadrą holenderskiego trenera bramkarzy Fransa Hoeka. "Będą jeszcze rozmowy, czy Andrzej Dawidziuk jest już gotowy do samodzielnej pracy, czy lepiej będzie jeśli się jeszcze poduczy. Nie możemy zamykać się tylko w swoim środowisku i jeśli ktoś ma odpowiednie kompetencje to do sztabu na pewno się dostanie" - podkreślił rzecznik prasowy PZPN, Zbigniew Koźmiński.

Sam Beenhakker na pytanie co się stanie z jego rodakami, którzy do tej pory współpracowali z reprezentacją, zareagował oburzeniem i oznajmił: "To straszne, że są Holendrami! Liczyć powinny się przede wszystkim umiejętności i kwalifikacje, a nie paszporty".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: czuj | PZPN | beenhakker | selekcjoner | beton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama