Benitez: Nie ma winnych klęski

Menadżer Liverpoolu, Rafael Benitez, przyznał, że jego drużyna tylko do samej siebie może mieć pretensje za odpadnięcie z Ligi Mistrzów już w fazie grupowej. - Gole, które traciliśmy w końcówkach meczów kosztowały nas zbyt wiele - stwierdził były trener Valencii.

Klub z Merseyside, by zachować szanse na awans do kolejnej rundy potrzebował nie tylko własnego zwycięstwa we wtorkowym meczu w Debreczynie, ale i wygranej Olympique Lyon z Fiorentiną. Zwycięstwo "Violi" sprawiło, że "The Reds" dalszą grę w europejskich pucharach kontynuować będą w Lidze Europejskiej.

Reklama

Zdaniem Beniteza jego drużyna nie może nikogo obwiniać za tę klęskę. - Sami jesteśmy sobie winni. Tak kończy się przygodę w Lidze Mistrzów, jeśli w kolejnych meczach pozwala się przeciwnikom zdobywać bramki w ostatnich minutach spotkań - zauważył menadżer Liverpoolu. - W ostatnich sezonach prezentowaliśmy się w tych rozgrywkach na tyle dobrze, że może niektórzy uwierzyli, że i w tym roku awans przyjdzie nam bez żadnych problemów. Ten przykład pokazuje, że zbytnia pewność siebie może być zgubna. Nie możemy jednak w nieskończoność rozpamiętywać tej wpadki - już w niedzielę czeka nas kolejny ważny mecz, tym razem z Evertonem.

- Oczywiście jesteśmy bardzo niezadowoleni, dobrze wiedzieliśmy, że musimy wygrać i to nam się udało - dodał. - Wykonaliśmy wczoraj swoje zadanie, ale nie możemy przecież zmienić wyniku, który padł we Florencji.

Benitez zauważył również, że o porażce zdecydowały dwa gole stracone w doliczonym czasie gry meczów z Olympique Lyon.

- Jeśli przyjrzelibyśmy się innym spotkaniom, to właśnie te dwa gole postawiły nas w tak fatalnej sytuacji - zauważył. - Kosztowały nas aż cztery punkty. Gdybyśmy nie stracili chociaż jednego z nich, to nadal pozostawalibyśmy w grze.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: awans | menadżer | gole | rafael benitez

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama