Beenhakker wygrał w sądzie

Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał w czwartek menedżera piłkarskiego Radosława Osucha na grzywnę 75 tysięcy złotych w procesie o ochronę dóbr osobistych wytoczonym przez trenera polskiej reprezentacji Leo Beenhakkera.

Dodatkowo Osuch musi przeprosić holenderskiego szkoleniowca w czasopiśmie Metro oraz zapłacić koszty procesu.

Reklama

Osuch w sierpniu ub. r. w felietonie "Leo zacznij od siebie" zamieszczonym na jednej z piłkarskich stron internetowych zarzucił Beenhakkerowi "handel żywym towarem" mając na myśli czerpanie korzyści przy okazji dokonywania powołań do piłkarskiej kadry Polski. Holenderski szkoleniowiec poczuł się obrażony i skierował sprawę do sądu.

Trener Beenhakker, podobnie jak na poprzednich rozprawach, nie pojawił się w poznańskim sądzie. Reprezentujący go mecenas Bogdan Fischer wskazywał, że Osuch w trakcie trwania procesu nie przedstawił żadnych dowodów ani dokumentów na potwierdzenie swoich tez stawianych we wspomnianym artykule. Osuch tłumaczył z kolei, że jego zdanie mogliby potwierdzić sami piłkarze, ale nie mogą tego uczynić.

"Piłkarze promują się wyłącznie przez grę w reprezentacji. Dlatego dopóki trener Beenhakker będzie trenerem, żaden z nich nie będzie chciał wchodzić z nim w konflikt i nie będzie nic mówić" - argumentował Osuch. Jego mecenas Edyta Łobacz przekonywała, że ów artykuł miał wywołać jedynie dyskusję na temat sposobu prowadzenia kadry przez Beenhakkera. "Dlatego w naszej ocenie stopień naruszenia dóbr osobistych jest żaden lub znikomy. Powód nadal prowadzi reprezentację, a żaden piłkarz z niej nie zrezygnował" - powiedziała.

Sąd przychylił się do wniosku powoda i skazał Osucha na grzywnę 75 tysięcy złotych, która ma zostać przekazana na fundację pomocy dzieciom niepełnosprawnych. Dodatkowo pozwany zobowiązany został do usunięcia ze strony internetowej www. goool.pl felietonu swojego autorstwa oraz zaprzestania obraźliwych i nieprawdziwych stwierdzeń sugerujących nieuczciwe postępowanie powoda w życiu zawodowym, polegającym m.in. na nielegalnym czerpaniu korzyści transferowania polskich zawodników. Sąd nakazał pozwanemu przeprosić selekcjonera na wspomnianej stronie internetowej oraz w czasopiśmie "Metro".

W uzasadnieniu sąd uznał, że powód wykazał naruszenia dóbr osobistych. "Z kolei pozwany nie kwestionował, że jest autorem wspomnianego artykułu, lecz nie wykazał dowodów potwierdzających prawdziwość zarzutów w nim zawartych. "Pozwany ewidentnie naruszył dobra osobiste powoda w postaci naruszenia dobrego imienia i autorytetu zawodowego, naruszając powoda przy tym na utratę zaufania ze strony zawodników, a także utratę zaufania całego środowiska piłkarskiego".

Obrońca Osucha zapowiedziała złożenie apelacji od wyroku. "Kwota 75 tysięcy złotych jest kuriozalna i nie adekwatna do sprawy. Przynajmniej w tej kwestii będziemy się odwoływać" - podkreśliła mecenas Łobacz.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wygraj | sady | naruszenia | mecenas | beenhakker | osuch

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje