Beenhakker: Mieliśmy wiele okazji

Leo Beenhakker wreszcie ma na swoim koncie zwycięstwo jako selekcjoner reprezentacji Polski. Holenderski szkoleniowiec był po meczu zadowolony z wyniku, ale niepokoi go ogromna liczba niewykorzystanych sytuacji.

- Wielkim błędem było to, że mieliśmy wiele doskonałych okazji do strzelenia gola. A jeśli nie strzela się bramek, to dajemy przeciwnikowi okazję do tego, aby nabrał pewności siebie. Mimo tego, że prowadziliśmy 1:0, to kwestia wyniku była ciągle otwarta. Tylko w drugiej połowie mieliśmy pięć stuprocentowych okazji, ale przeciwnik jednak bardzo dobrze się bronił i walczył - powiedział Beenhakker.

Reklama

- Dlaczego w pierwszej połowie zespół zagrał słabiej?

- Zaczęliśmy mecz bardzo dobrze, bo przez pierwsze 20 minut byliśmy stroną przeważającą. Późno jednak coś się zacięło i straciliśmy kontrolę nad meczem. Głównie dlatego, że nie strzeliliśmy bramki.

- Dlaczego tak szybko zmienił Pan Mariusza Lewandowskiego?

- Zauważyłem, że potrzebujemy w środku pola innego rodzaju piłkarza niż Lewandowski. Nie znaczy lepszego, ale innego, z innymi walorami. Lewandowski grał bardziej defensywnie, a my potrzebowaliśmy piłkarza, który będzie umiał grać dłużej piłką i takie zadania otrzymał Kaźmierczak. To nie jest kwestia, który z nich jest lepszy, ale trzeba czasami wprowadzić piłkarza, który charakteryzuje się czymś innym. To był jedyny powód, dla którego dokonałem tej zmiany.

- Czy zauważył Pan jak zachował się Lewandowski schodząc z boiska?

- Tak zauważyłem. Nie chcę tego komentować, najpierw muszę porozmawiać z Lewandowskim.

- Wydaje się, że reprezentacja Polski gra o wiele lepiej z dwoma defensywnymi pomocnikami, niż z jednym broniącym, a drugim atakującym. Czy w przyszłości zamierza Pan właśnie tak ustawiać drużynę, z dwoma defensywnymi graczami w środku pola?

- Wszystko zależy od meczu. Nie można porównywać poszczególnych spotkań. Są mecze kiedy potrzebni sią dwaj defensywni pomocnicy, a czasami wystarczy jeden, a wtedy drugi idzie do przodu. Po to mamy tak wielu piłkarzy na ławce, żeby ich zmieniać i wykorzystywać ich potencjał.

- Czy zgadza się Pan z opinią, że kiedy na boisku pojawił się Kaźmierczak, rywale przejęli inicjatywę?

- Nie zgadzam się. To nie ma nic wspólnego z Kaźmierczakiem. Cała drużyna popełniała wiele błędów w środku pola.

Andrzej Łukaszewicz, Ałmaty

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | beenhakker

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje