Beenhakker: Jesteśmy zszokowani kontuzją "Wasyla"

- Jesteśmy zszokowani informacją o poważnej kontuzji Marcina Wasilewskiego, ale nic nie możemy z tym zrobić. Nie możemy poprosić Irlandczyków, aby zagrali z nami w innym terminie - skomentował kontuzję obrońcy reprezentacji Polski Leo Beenhakker.

Holender w niedzielę wieczorem przyleciał do w Muhlheim koło Frankfurtu, gdzie w poniedziałek rozpocznie się zgrupowanie przed meczami z Irlandią Północną i Słowenią.

Reklama

- Marcin miał wielki wpływ mentalny na drużynę. Żal go podwójnie, prawda?

- Nie jest tajemnicą, że właśnie Wasilewski, czy także Żewłakow i Lewandowski są liderami tej drużyny. "Wasyl" zawsze grał z wielką siłą nie tylko fizyczną, ale i mentalną. Jego kontuzja jest jednak faktem, którego nie odmienimy. Mam nadzieję, że Marcin szybko wróci do zdrowia, a my od jutra zabieramy się do pracy.

- Kontaktowaliście się już z nim?

- Na razie wysłaliśmy mu sms-a, żeby nie tracił wiary. Będziemy z nim w kontakcie i jeśli będzie to możliwe, to zaprosimy go na mecz do Chorzowa. W tej chwili nie wiemy, czy będzie miał na tyle sił i czy nie będzie musiał szybko przejść operacji. Jednak chcielibyśmy, aby był z nami podczas tak ważnego meczu.

- Jak bardzo kontuzja Marcina wpływa na Pana plany związane z tym zgrupowaniem i meczami?

- To oczywiste, że wpływa mocno, bo Marcin był przecież kluczowym piłkarzem, grającym w podstawowym składzie. Jednak powtórzę: jego tu nie będzie. Muszę przygotować na jego miejsce innego zawodnika.

- Pawła Golańskiego?

- Tak, Paweł jest pierwszym kandydatem, ale powołaliśmy też w trybie awaryjnym Jakuba Rzeźniczaka. Zobaczymy, który z nich będzie grał. Na tę chwilę nie mam gotowego rozwiązania, ale normalnie postawiłbym na Golańskiego, który regularnie gra w Bukareszcie i jest w dobrej dyspozycji.

- Nie obawia się Pan, że kontuzja Marcina negatywnie wpłynie na pozostałych piłkarzy?

- Nie, bo zamierzam obrócić tę sprawę na coś pozytywnego. Oczywiście, że zawodnicy jutro będą o tym rozmawiali, ale oni przecież go bardzo lubią, są z nim blisko i zagrają z większą motywacją, właśnie dla Marcina. Powiedzą sobie: hej, gramy dla "Wasyla".

- Pierwsze głosy są takie, że Marcin może już nigdy nie zagrać w piłkę.

- Nie wierzę w to. To trochę szukanie sensacji, aby było o czym pisać. Marcin to silny facet, nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. To taki mój Schwarzenegger, więc da sobie radę. Jestem o tym przekonany.

- A poza kontuzją Marcina, co słychać przed początkiem zgrupowania?

- Mecz z Grecją pokazał, że możemy zagrać na dobrym poziomie. Poprosiłem piłkarzy, aby w Bydgoszczy zagrali z taką determinacją, jak w meczu eliminacyjnym i oni mnie posłuchali. Zdajemy sobie sprawę, że dotychczas w eliminacjach zgubiliśmy sporo punktów, ale wiemy też, że musimy wygrać kolejne cztery mecze i wierzymy, że tego dokonamy.

Zobacz także:

Koszmar! Otwarte złamanie nogi Wasilewskiego

Zobacz faul na "Wasylu". Uwaga drastyczny film

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kontuzje | kontuzja | beenhakker

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama