Baszczyński: Jesteśmy tu po to, żeby wygrywać

- Mam nadzieję, że nie przegramy z Chorwacją. Kibiców rozumiem, ale niech pamiętają, że powinno się nas oceniać za występ na mundialu, a nie za mecze, które służą przygotowaniom - powiedział na łamach "Rzeczpospolitej" obrońca reprezentacji Polski Marcin Baszczyński.

- My też przeżywamy porażki, ale wiemy, że obydwie bramki w spotkaniu z Kolumbią to przypadki - stwierdził popularny "Baszczu".

Reklama

Mecz towarzyski z Chorwacją będzie decydującym sprawdzianem formy biało-czerwonych przed rozpoczynającym się za 6 dni mundialem.

- To spotkanie ma nam wszystkim pomóc. Przede wszystkim sprawdzić na stadionie w Wolfsburgu to, co ćwiczymy na treningach. Mówiliśmy już, że na słabszą dyspozycję w Chorzowie wpłynęły ciężkie treningi w Szwajcarii. Czujemy, że świeżość wraca. Widać to po tym, że coraz częściej na treningach ćwiczymy akcje już w pełnym biegu, a podania są celne. Dla Chorwatów mamy respekt, ale trzeba wierzyć w siebie. Podnosiliśmy się już nie po takich porażkach jak z Kolumbią. Jesteśmy tu po to, żeby wygrywać, więc jeśli na drodze są jakieś przeszkody - presja mediów, malejące zaufanie kibiców, nasze błędy - to wszystko trzeba pokonać - podkreślił obrońca Wisły Kraków.

Pod dużym znakiem zapytania stoi występ w sobotnim meczu Artura Boruca. Bramkarz Celtiku Glasgow na treningu doznał kontuzji (wybił palec). Prawdopodobnie od pierwszej minuty polskiej bramki będzie strzegł Tomasz Kuszczak, któremu w spotkaniu z Kolumbią przytrafił się kuriozalny błąd.

- Mamy dobrych bramkarzy. Błąd może się zdarzyć każdemu, a że akurat doszło do tego w pożegnalnym meczu i niezwykłych okolicznościach, to żal kibiców jest większy. My mamy zaufanie do wszystkich bramkarzy i mam nadzieję, że oni do całej linii obrony też. Możemy grać z każdym z nich - stwierdził Baszczyński.

Rzeczpospolita/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: występ | obrońca | bramki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama