Baszczyński "czarnym koniem"?

Czy wracający do formy Marcin Baszczyński ma jeszcze szansę na poprawienie swoich notowań u Leo Beenhakkera i wyjazd na Euro 2008? Jego konkurenci nie popisali się w przegranym 0:3 meczu z USA.

Obrońca Wisły szybko wrócił do zdrowia po przebytej zimą operacji. Co równie ważne, powrócił też do formy. W ostatnim ligowym meczu z Ruchem Chorzów Baszczyński wspierał ofensywę Wisły, próbował strzałów na bramkę rywala. Widać było, że "Baszczowi" zależy, by się dobrze prezentować. Czy to dlatego, że wciąż wierzy w wyjazd na Euro 2008?

Reklama

- Ciężka sprawa z tym Euro - przyznaje "Baszczu". - Trener Leo Beenhakker właściwie zna mnie tylko z treningów.

Gracz Wisły twierdzi, że większe szanse na powołanie mają konkurenci - Marcin Wasilewski i Paweł Golański. - Wydaje mi się, że selekcja na tej pozycji jest już zamknięta. Prawych obrońców na takiej imprezie wystarczy dwóch. Nie sądzę, by potrzebny był ktoś trzeci.

Marcin Wasilewski z Anderlechtu Bruksela faktycznie wydaje się być pewniakiem na liście Beenhakkera. To on wystąpił w generalnym sprawdzianie kadry, czyli meczu z USA. Na to samo spotkanie powołany został Paweł Golański. Jednak gracz Steauy Bukareszt nie zbierał ostatnio zbyt dobrych recenzji za swe występy.

- To dziennikarze spekulują, że Golański został przekreślony - upiera się "Baszczu".

- Tymczasem odzyskał on miejsce w składzie Steauy, klub zaczął wygrywać. Przemawia za nim też fakt, że grał w najlepszym meczu tych eliminacji, z Portugalią - przypomina Baszczyński. - Wyrobił sobie u selekcjonera pewien kredyt zaufania.

Dlatego 31- letni obrońca nie łudzi się perspektywą nagłego powołania do kadry - Patrzę na to wszystko realnie - podkreśla.

Justyna Krupa, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: USA | EURO 2008 | wyjazd | obrońca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje