Barca wychowuje dla siebie, Real dla innych

Informacja o tym, że całe podium w plebiscycie "Złota Piłka" zajmą w 2010 roku piłkarze Barcelony wywołała wielkie poruszenie w Madrycie. Real ogłosił kampanię promującą "La Fabrica".

Zmieniana Cristiano Ronaldo na Pablo Sarabię to obrazek, który znalazł się na filmie mającym udowodnić światu, że Real Madryt dba o wychowanków. Sprowadzony za 96 mln euro Portugalczyk czule objął urodzonego i wychowanego w szkółce "Królewskich" 18-latka. Sarabia, to obok Adana, Juana Carlosa i Mateosa jeden z czterech młodych graczy Realu, którym Jose Mourinho dał w tym sezonie szansę gry. Spędzili jednak na boisku w sumie ...83 minuty.

Reklama

Warunki, w jakich ćwiczy 303 młodych graczy "Królewskich" w 14 drużynach są prawdopodobnie najlepsze na świecie. Czy to miał na myśli Esteban Granero mówiąc, że chłopaki z "La Fabrica" nie mają powodu zazdrościć niczego rówieśnikom z "La Masii"?

Powrót Florentino Pereza do Realu Madryt odbywał się pod hasłem "hiszpanizacji" drużyny ze szczególnym uwzględnieniem wychowanków. Iker Casillas mówił wtedy otwarcie, że trzeba, by losy klubu wzięli w swoje ręce ci, którzy w nim wyrośli i za białe barwy gotowi są oddać wszystko. Sprowadzono Hiszpanów: Xabiego Alonso, Arbeloę, Raula Albiola, Estebana Granero, Pedro Leona, Canalesa, ale statusu gwiazdy w drużynie doczekał właściwie tylko ten pierwszy. Nawet mistrzowie świata Arbeloa i Albiol u Mourinho najczęściej siedzą na ławce dla rezerwowych. Manuel Pellegrini wcale nie był lepszy - powiedział kiedyś, że drużyną rezerw on się nie zajmuje.

Ostatnim wychowankiem "Królewskich", który zrobił światową karierę broniąc barw klubu jest ...Casillas. Tyle, że debiutował już 11 lat temu. Od tamtej pory przez "La Fabrica" przeszli Alvaro Negredo, Roberto Soldado, Juan Mata, a nawet Brazylijczyk Felipe Luis Kasmirski - są dziś jednak gwiazdami w Sevilli, Valencii, czy Atletico Madryt. Kasmirski grałby nawet w Barcelonie, gdyby Deportivo nie odrzuciło 9-milionowej oferty (klub z Camp Nou kupił wtedy Maxwella).

Szkółka Realu wychowuje więc graczy znakomitych, ale przede wszystkim dla innych drużyn Primera Division - pod tym względem jest bezkonkurencyjna. "La Masia" produkuje na potrzeby Barcelony, choć także w klubie z Katalonii zdarzały się takie wpadki jak z Cescem Fabregasem (Joan Laporta pozwolił mu odejść do Arsenalu). Ze statystycznego punktu widzenia sprawa wciąż jest jednoznaczna. Wychowankowie Realu rozegrali w tym sezonie w pierwszej drużynie 3785 minut, wychowankowie Barcelony 13491.

Dopiero 3 listopada, w 14. oficjalnym meczu Pedro Leon został pierwszym Hiszpanem, który zdobył dla Realu bramkę w tym sezonie (w rewanżu z Milanem). Wcześniej Jose Mourinho pozwolił sobie nawet na uwagę, że Pedro nie jest ani Di Stefano, ani Maradoną. W Primera Division pierwszym hiszpańskim strzelcem Realu był prawy obrońca Sergio Ramos (20 listopada) - wbrew woli Mourinho kapitan poprosił Cristiano Ronaldo, by pozwolił mu wykonać karnego w pojedynku z Athletic Bilbao.

Fakty świadczą więc przeciw Realowi. Na pocieszenie można oczywiście przywołać czasy Quinta del Buitre słynnej generacji wychowanków z Michelem, Butragueno, Vasquezem i Sanchisem, która była dumą całej hiszpańskiej piłki. Dziś futbol mistrzów świata stoi Xavim, Iniestą, Busquetsem, Pique, Puyolem i Pedro - wszyscy wychowali się w "La Masia". Chłopakom z "La Fabrica" potrzeba czegoś więcej niż film promocyjny.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje