Bakero wprawił w osłupienie dziennikarzy

Trener Lecha Poznań kompletnie zaskoczył dziennikarzy - oświadczył, że w piątek przeciwko Polonii Warszawa w pierwszym składzie wybiegnie Tomasz Mikołajczak.

Problem w tym, że Tomasz Mikołajczak ostatnio wchodził na boisko z ławki i grał słabo. Zdaniem Hiszpana nie ma powodu do obaw o postawę drużyny.

Reklama

- Mikołajczak zagra w wyjściowej jedenastce. I jeszcze dziesięciu innych ludzi - oświadczył Bakero.

Mikołajczak we wtorek rozegrał 20 końcowych minut w starciu z Podbeskidziem - zajął miejsce na prawym skrzydle, ale trudno było dopatrzyć się choć jednej udanej akcji tego piłkarza. Od jego błędu rozpoczęła się też akcja gości, która w doliczonym czasie dała im wyrównującego gola. - Bardzo szanuję tego chłopaka, ciężko pracuje, dobrze zintegrował się z zespołem, daje z siebie wszystko. Trzeba mieć na uwadze, że wczoraj nie miał dobrego dnia i to uszanować - oświadczył Bakero wywołując chwilową ciszę na sali.

Oto co jeszcze mówił krytykowany w Poznaniu były piłkarz Barcelony.

O rozmowie z piłkarzami po meczu z Podbeskidziem:

- Oczywiście, rozmawialiśmy. Dziś nawet trochę dłużej niż zwykle. Musimy kontynuować ciężką pracę. W Pucharze Polski dalej jesteśmy w grze, zostaje nam jeszcze rewanż, również w lidze walczymy o jak najlepszy rezultat. Trzeba iść dalej tą drogą, którą sobie nakreśliliśmy.

O zarzucie, że rywale biegają szybciej od piłkarzy Lecha:

- Wcale nie biegali więcej niż my, co zarzucaliście mi trzy tygodnie temu. Wtedy rozmawialiśmy, czy grać długimi podaniami czy piłką, dziś jesteśmy w tym względzie krok naprzód. Natomiast jeśli zespół ma przez 65 procent czasu piłkę, a przez 80 chce atakować, to czy to dowodzi, że nie jest dobrze przygotowany fizycznie? Poprawiliśmy dużo jeśli chodzi o grę taktyczną, a biegać dużo nie znaczy biegać dobrze.

O meczu z Podbeskidziem:

- Jeśli chodzi o to spotkanie, to złapanie odpowiedniego rytmu trochę trwało. Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie zagra agresywnie przez 15-20 minut, bo tak grali w lidze i w meczach z Wisłą. To drużyna, która gra fizycznie, dużo siły wkłada. My mieliśmy swoje sytuacje w pierwszej połowie, Ubiparip i Stilić nie zdołali ich wykorzystać. W drugiej połowie gra wyglądała lepiej, niestety po strzeleniu bramki cofnęliśmy się. Trzeba zaakceptować rzeczywistość, wiem gdzie jestem i po co tu jestem. Udało nam się zagrać kilka dobrych spotkań, było też kilka takich, w których sobie słabiej radziliśmy. Teraz jesteśmy w środku procesu zmian - jeśli chodzi o treningi, przyzwyczajenia i wiele innych rzeczy.

Każdy tu oczekuje, że Lech będzie wygrywał spotkania po 8-0. Trzeba mieć szacunek dla rywala. Możliwe, że Wisła wygra ligę, a jednak drużyna z Bielska-Białej ją pokonała. Dlaczego? To trzeba analizować i my z zawodnikami również to analizujemy.

O tym, że Lech cofnął się, bo za ofensywnego Stilicia Bakero wstawił defensywnego Kamińskiego:

- Jeśli przeprowadzasz jakąś zmianę, to zawsze jest ryzyko. Zmiana Ubiparipa na Ślusarskiego akurat dała efekt w postaci gola. Więcej napastników już wtedy nie miałem. Podbeskidzie w drugiej połowie stwarzało zagrożenie już tylko ze stałych fragmentów gry. Wstawiłem więc Kamińskiego, bo jest wysoki i dobrze gra w powietrzu. Przeciwko Juventusowi zrobiłem podobną zmianę i wtedy w końcówce było kilka takich pojedynków powietrznych. Uważam, że taką samą zmianę zrobiłbym raz jeszcze. Państwo widzicie to jak widzicie, ja patrzę swoim okiem, profesjonalisty. Cofnięcie się we wczorajszym meczu nie było spowodowane zejściem Stilicia, bo cały zespół się cofnął. Nie mówię, że pechowo straciliśmy gola, po prostu popełniliśmy błąd.

O piątkowym meczu z Polonią Warszawa, którą znów poprowadzi Jacek Zieliński. Na początku listopada Bakero nagle zastąpił tego trenera w Lechu:

- Mamy dobre wspomnienia z pucharowego dwumeczu przeciwko Polonii i postaramy się to teraz powtórzyć. Nigdy jednak nie wiadomo, jak ułoży się to spotkanie, więc nie powiem, że zagramy z kontry czy inaczej. Było wiadomo, że Polonia w końcu musi wygrać jakiś mecz, a często tak się dzieje zaraz po zmianie trenera. Bardzo dobrze się znamy, więc żadnej niespodzianki raczej nie będzie. Mamy za sobą dość ciężki tydzień, były kłopoty ze zdrowiem, np. Marcina Kikuta bolało kolano, a Manuela Arboledę łydka. Na czwartkowym treningu okaże się, kto będzie mógł zagrać.

O grze Lecha i jego postawie w tej rundzie:

- Za każdym razem widzę na boisku rzeczy, które bardziej mi się podobają. Są jednak i takie, które ze względu na inną kulturę gry muszę zaakceptować. Proszę jednak spojrzeć na to: Wisła 13 pkt, Lech 10 pkt, Ruch 10 pkt, Śląsk 9 pkt. To czołówka rundy wiosennej. Cały czas jesteśmy w grze, pod względem punktów mamy drugie miejsce i to jest najistotniejsze. Podbeskidzie też nas nie wyeliminowało, wyeliminowało za to Wisłę. Mamy z nimi jeszcze jeden mecz i jestem przekonany, że uda się odnieść zwycięstwo. Chciałbym więcej uwagi poświęcić stałym fragmentom i koncepcji ich rozegrania, choć z drugiej strony to lepiej jak zespół zdobywa bramki z akcji. Jak choćby w meczu ze Śląskiem. Szukamy rytmu gry, udaje nam się go odnaleźć i czekamy na to, aż boisko będzie na tyle dobre, by piłka po nim szybko latała. Na razie tak nie jest. Wtedy będziemy mogli grać więcej akcji kombinacyjnych, otwierać grę do boków, a co istotne - poprawić ostatnie podanie. Nad tym musimy popracować.

notował Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Jose Maria Bakero | Lech Poznań | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama