Bąk: Janas powinien się zdecydować

Trener Paweł Janas pochwalił formację obronną reprezentacji Polski za mecz z USA. Jacek Bąk, który rozegrał całe spotkanie, zaapelował do trenera, aby ten jak najszybciej zdecydował, który z bramkarzy jest numerem jeden.

"Powinien to uczynić jak najszybciej, bo bramkarz to taka delikatna pozycja" - powiedział Bąk w rozmowie z INTERIA.PL.

Reklama

Jak oceni pan spotkanie z USA?

Zagraliśmy naprawdę dobrze taktycznie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Wydawało się, że jesteśmy stroną przeważająca, że dyktujemy warunki gry, ale po utracie bramki przestaliśmy już grać taktycznie i zrobił się bałagan na boisku. Musimy właśnie popracować nad zachowaniem w momencie utraty bramki. Nie musimy zaraz po tym koniecznie strzelić bramki, powinniśmy grać dalej swoje i stwarzać sobie sytuacje do zdobycia gola. Zamiast tego był bałagan na boisku no i jeszcze dochodzą te warunki pogodowe, bo przecież padał śnieg, a w takich warunkach lepiej się bronić niż atakować.

Co w was pękło po utracie bramki. Przestaliście w ogóle grać.

No właśnie zawiodło to, że za szybko chcieliśmy strzelić bramkę i doprowadzić do remisu, a to nam się nie udało. Jak już mówiłem, musimy popracować nad zachowaniem po utracie bramki.

Przy straconej bramce błąd popełnił Artur Boruc

Piłka jest grą zespołową i każdy błąd kładzie cień na cały zespół. Szkoda, bo mamy naprawdę dobrych dwóch, trzech bramkarzy i wydaje mi się, że trener powinien jak najszybciej postawić na jednego. Bramkarzowi jest ciężko gdy wchodzi z ławki, nie do końca rozgrzany, a tu jeszcze śnieg pada.

Trener pochwalił obrońców, a jak pan ocenia grę bloku defensywnego?

Fajnie, że trener pochwalił obronę, ale utrata bramki zawsze jest z winy obrońców. Ja zawsze stawiam sobie poprzeczkę wysoko, a jak tracimy bramkę to też jest moja wina. Nie mogę powiedzieć, że jako obrońcy mieliśmy udany mecz. Czeka nas jeszcze dużo pracy, zwłaszcza w sferze taktycznej. Chyba gotują nam się za bardzo głowy, a niektórzy młodzi zawodnicy chcą za szybko odrabiać straty, a przecież akcje trzeba najpierw dobrze przygotować. Wiadomo, że nie graliśmy z jakimiś "kelnerami".

Nie powinniście mieć też pretensji do Mariusza Jopa i Michała Żewłakowa, że zawiedli przy tej akcji z 48. minuty, kiedy padła bramka?

Jak się traci bramkę, to zawsze przy tym są obrońcy i do nich powinny być kierowane pretensje, bo mogliśmy tę piłkę wybić. Może ja również mogłem inaczej się zachować, ale na pewno trzeba to wszystko przeanalizować na kasecie.

Czy rozgrywanie meczów w takich terminach ma dla was sens?

Każdy mecz w reprezentacji jest ważny, zwłaszcza że za 100 dni rozpoczną się mistrzostwa świata. W tym składzie spotkamy się dopiero za dwa miesiące. Będą jeszcze dwa mecze, ale w nich zagrają zawodnicy z polskiej ligi, bo nie są to terminy FIFA. Dlatego to był dla nas taki ważny mecz, szkoda tylko, że warunki pogodowe były takie słabe. Żałuję, że w drugiej połowie nie graliśmy tak samo jak w pierwszej, bo pewnie padłoby więcej bramek. Mieliśmy sytuacje tylko piłka nie chciała wpaść do bramki. Chciałbym, aby piłka częściej wpadała do bramki na mistrzostwach świata.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Polska-USA

Zobacz galerię kibiców z meczu Polska-USA

Andrzej Łukaszewicz, Kaiserslautern

Dowiedz się więcej na temat: USA | Baku | piłka | mecz | Paweł Janas | bramki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje