ATP Sopot: Coria kontynuuje superserię

Rozstawiony z numerem 3 Guillermo Coria wygrał turniej ATP Idea Prokom Open (pula nagród 500 tysięcy euro), który rozgrywany jest na ziemnych kortach w Sopocie.

W finale Argentyńczyk pokonał Hiszpana Davida Ferrera 7-5 6-1, i przedłużył swoją serię zwycięskich meczów bez straty seta do 15.

Reklama

Dla Hiszpana, który poza trofeum otrzymał czeka na 69 200 dolarów oraz 35 punktów do rankingu Champions Race i 175 do Entry System, jest to piąty tytuł w karierze, czwarty w tym sezonie i trzeci z rzędu w imprezach ATP Tour.

Trwa więc wspaniała passa Argentyńczyka nazywanego "El Mago"

(Magik), który sklasyfikowany jest na 3. miejscu w rankingu Champions Race i 7. w Entry System.

Ferrer, dla którego był to czwarty finał w karierze (bilans 1-3) i pierwszy w tym sezonie, przystąpił do meczu nieco spięty i taśmowo wyrzucał w aut piłki z forehandu (często obiegał backhand). Po 12 minutach i niezliczonych niewymuszonych błędach Hiszpana był już 4-0 dla Corii, który konsekwentnie starał się trzymać piłkę w korcie i zaskakiwał rywala zmianami rytmu gry.

Wkrótce było 5-1 i gdy wydawało się, że set jest już bliski końca, to Ferrer obudził się z letargu. Jego odwrotny forehand wzdłuż linii zaczął raz po raz trafiać kort, co sprawiało ogromne problemy Argentyńczykowi.

Zanim Coria przystosował się do nowej - lepszej - wersji rywala i zaczął zwalniać wymiany, Ferrer zdołał odrobić straty, doprowadzając do stanu 5-5. - Na początku rywal popełniał dużo błędów, a potem było już inaczej i musiałem nieco zmienić taktykę - przyznał po spotkaniu Coria.

Hiszpan zdekoncentrował się nieco jednak tą serią i 11. gema znów oddał przy swoim serwisie rywalowi, trafiając prosty forehand w siatkę. Tym razem Coria wykorzystał swoją szansę i po chwili zakończył seta. - Moim problemem była słabość fizyczna - przyznał po meczu Ferrer. - Nie czułem żadnej presji nie denerwowałem się, po prostu rywal był szybszy i silniejszy. Uważam, że dojście do finału jest dla mnie dużym sukcesem.

Ta nieudana pogoń na pewno odbiła się na psychice Ferrera (72. w Entry System i 73. w Champions Race), który rozpoczął drugą partię od przegrania swojego podania. Przegrania, bo przełamaniu zdecydowały błędy Hiszpana z forehandu i woleja.

W piątym gemie nastąpił następny break i to praktycznie koniec walki, bo ilość niewymuszonych błędów Ferrera dramatycznie rosła. W drugim secie Hiszpan nie mógł więc już liczyć na udaną pogoń i przegrał seta 6-1 i cały pojedynek.

- Jestem bardzo szczęśliwy. Mecz był bardzo trudny - powiedział triumfator. - Na początku myślałem, że uda mi się wygrać łatwiej, ale później Ferrer zaczął grać skuteczniej i zrobił się ciężki mecz.

Argentyńczyk (przed rokiem także triumfował zawodnik z tego kraju Acasuso) odebrał trofeum od obecnego w Sopocie swojego legendarnego rodaka Guillermo Vilasa. - To bardzo dużo dla mnie znaczny - wyjaśnił Coria, dodając, że starszy kolega zaproponował mu wieczornego drinka.

Trzeci wygrany tytuł z rzędu przez Corię to pierwszy taki wyczyn w historii ATP Tour od czasu Thomasa Mustera, który zapisał na swoim koncie takie samo osiągnięcie w sezonie 1996.

Wynik finału

Guillermo Coria (Argentyna, 3) - David Ferrer (Hiszpania) 7-5, 6-1

Witold Cebulewski, Sopot

Dowiedz się więcej na temat: Sopot | ATP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje