Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Za nami 27. kolejka piłkarskiej ekstraklasy. Do końca rozgrywek i ostatecznych rozstrzygnięć pozostały już tylko trzy serie spotkań.

W naszym tradycyjnym podsumowaniu nie zabrakło miejsca dla sędziów (brawa za odwagę, minus za... łatwowierność), zawodników, którzy zdobywali bramki i czerwone kartki, a także całych drużyn. Optymistycznym jest fakt, że kandydatów na asów nam nie brakowało i było ich na pewno więcej niż pięciu...

Reklama

ASY

Stanko Svitlica (Legia Warszawa)

Trener Okuka wielokrotnie powtarzał, że gdyby Svitlica miał odpowiednią szybkość to mógłby spokojnie rywalizować o miejsce w jedenastce Realu Madryt, a nie w Legii. Kibice i działacze na Łazienkowskiej jednak z tego powodu nie rozpaczają, bowiem serbski napastnik zdobył już w tym sezonie 21 bramek i prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców ekstraklasy. Ostatnie dwie strzelił poznańskiemu Lechowi, dzięki czemu Legia odniosła piąte z rzędu zwycięstwo i jest na dobrej drodze by nadal reprezentować Polskę w europejskich pucharach.

Andrzej Niedzielan (Groclin Dyskobolia)

Napastnik Groclinu w spotkaniu z Garbarnią imponował szybkością, pomysłowością rozgrywania akcji i co najważniejsze skutecznością. Zdobył dwa gole, wypracował trzeciego i przy takiej formie wydaje się pewniakiem w kadrze Pawła Janasa na mecze ze Szwecją. Dwa trafienia kosztem zespołu z Jaworzna, znów go włączyły do batalii o miano najlepszego strzelca ekstraklasy. Niedzielan po 27. kolejkach ma swoim koncie już 20 goli (15 jesienią dla Górnika) i kto wie czy nie pogodzi także rywalizujących o snajperską koronę Svitlicę, Żurawskiego i Kuźbę.

Ireneusz Jeleń (Wisła Płock)

Wisła Płock odniosła w Zabrzu dopiero drugie wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie i ten sukces podobnie jak w pierwszym w przypadku w Szczecinie zawdzięcza temu samemu zawodnikowi. Ireneusz Jeleń jesienią strzelił Pogoni hattricka, teraz w Zabrzu wystarczyły dwa jego gole by pokonać Górnika. Efektowne trafienia Jelenia (zwłaszcza drugi gol) pozwoliły podopiecznym Mirosława Jabłońskiego zdobyć kolejne bezcenne trzy punkty. Co najważniejsze dzięki temu Wisła Płock już raczej nie będzie nas reprezentować w europejskich pucharach (jeśli oczywiście mistrzowski tytuł zdobędzie jej imienniczka z Krakowa) jako drugoligowiec...

Marek Mikołajewski (Ciechanów)

Tego asa przyznajemy arbitrowi z Ciechanowa za przytomność i bystrość na boisku podczas spotkania w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dwa razy nie dał się nabrać na teatralne upadki w polu karnym Bojarskiego i młodego Kroczka i jak należy ukarał za te czyny winowajców po żółtej kartce. Radzimy na przyszłość piłkarzom mieć się na baczności, bo Marek Mikołajewski jest naprawdę wyczulony na takie zachowania "pseudoaktorów."

Tomasz Dawidowski (Amica Wronki)

Tego piłkarza w Wodzisławiu jeszcze długo zapamiętają. Młody napastnik Amiki niemal w pojedynkę upokorzył pretendenta do gry w europejskich pucharach. Obrońcy Odry mogli tylko się przyglądać, jak Dawidowski dwukrotnie umieszcza piłkę w siatce po szybkich akcjach zespołu z Wronek. A było na co popatrzeć... Najpierw sam uporał się z dwójką rywali i strzelił lekko nad interweniującym Bębnem, a następnie w ostatnich minutach ustalił wynik meczu pięknym technicznym lobem.

CIENIASY:

Tomasz Ciesielski (Polonia Warszawa)

Polonista popisał się w Krakowie wyjątkową bezmyślnością. Na 10 minut przed końcem spotkania mając na koncie żółtą kartkę w niegroźnej sytuacji po wyrzucie z autu zatrzymał piłkę ręką. Prowadzący to spotkanie Tomasz Cwalina nie miał innego wyjścia, jak ukarać Ciesielskiego drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. A osłabiona Polonia zdążyła stracić jeszcze dwie bramki...

Garbarnia Szczakowianka Jaworzno

Porażka 0:5 nigdy nie jest powodem do dumy. Tym gorzej jest, gdy doznaje się jej w meczu o stawkę, gdy każdy punkt dla Garbarni jest na wagę złota w walce o utrzymanie. Czy zespół zdoła się pozbierać przed kolejnym meczem z Legią Warszawa? Jeśli szybko wnioski z tej porażki (najwyższa w historii gry tego klubu w ekstraklasie) nie zostaną wyciągnięte w końcówce ligi może być bardzo nerwowo.

Grzegorz Gilewski (Radom)

Tak doświadczony sędzia powinien wiedzieć, że nie każdy upadek zawodnika w polu karnym oznacza "jedenastkę". W meczu Dyskobolii ze Szczakowianką arbiter zdawał się jednak wyznawać taką zasadę. Trzy upadki i trzy rzuty karne. Na pewno przynajmniej o jeden za dużo... Dobrze chociaż, że wynik nie został wypaczony.

Odra Wodzisław

Porażka 0:3 z nie walczącą już o nic Amiką Wronki oznacza praktycznie koniec marzeń wodzisławian o europejskich pucharach. To druga tak przykra porażka Odry po klęsce w Krakowie 0:4. Obrazu kryzysu nie może zamazać wymęczona wygrana 2:1 z KSZO Ostrowiec. Szkoda, bo w Wodzisławiu zaświeciło przecież "europejskim" oświetleniem...

Admir Adżem (Pogoń Szczecin)

Bośniak pod polem karnym Widzewa zaatakował wślizgiem i nakładką jednego z piłkarzy Widzewa. Zagranie było głupie i ewidentnie niebezpieczne, mogło zakończyć się poważną kontuzją. Nic więc dziwnego, że sędzia usunął portowca z boiska. Ten jednak nie oprzytomniał nawet po meczu. - Nie było faulu, sędzia się wygłupił - można było usłyszeć z jego ust. Zawodnikowi polecamy powtórki w TV bo... po co się wygłupiać?

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | napastnik | Płock | sędzia | porażka | Warszawa | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje