Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Wiele się działo na boiskach piłkarskiej ekstraklasy podczas 11. kolejki. Rozpoczęło się w piątek od hitu Legia-Widzew, a zakończyło na bezbramkowej niedzieli.

Wśród cieniasów miejsce, zarezerwowane dla sędziów, zajęli pseudokibice Legii i Widzewa za popsucie dobrego widowiska piłkarskiego. Czekamy na decyzje PZPN!

Reklama

ASY

Ireneusz Jeleń (Wisła Płock)

20-letni napastnik Wisły Płock miło będzie wspominał wizytę w Szczecinie. W meczu z Pogonią "ustrzelił" swojego pierwszego (wierzymy, że nie ostatniego) hat-tricka w ekstraklasie. Jeleń znakomicie wychodził partnerom na pozycje i z zimną krwią bezbłędnie wykorzystał sytuacje sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Pierwszoplanowa postać 11. kolejki.

Stanko Svitlica (Legia Warszawa)

W czwartym kolejnym ligowym spotkaniu jugosłowiański napastnik Legii strzela bramki rywalom. Mało tego, w meczach z GKS-em, Wisłą Płock i ostatnio z Widzewem uczynił to podwójnie! Svitlica w tym sezonie ma swoim koncie już 10 strzelonych bramek i tylko o jedno trafienie ustępuje, najskuteczniejszemu, snajperowi Wisły Kraków, Maciejowi Żurawskiemu.

Marcin Zając (Groclin)

Joker w talii Bogusława Kaczmarka znakomicie spełnił swoją role w spotkaniu z Lechem. Były napastnik Widzewa strzelił "kolejorzom" efektowną bramkę dającą Groclinowi ważne prowadzenie 2:1 oraz asystował przy trafieniu Moskały ustalającym wynik meczu. Jego wejście wniosło sporo ożywienia w szeregach gospodarzy i głównie dzięki niemu podopieczni Bobo wygrali wysoko derby Wielkopolski.

Ivo Szmucker (Szczakowianka)

Czeski bramkarz Szczakowianki był bohaterem spotkania w Lubinie. Po efektownym 6:2 z Ruchem podopieczni Marka Motyki niestety szybko zapomnieli jak się gra w ofensywie, ale na swoje szczęście mieli w tym dniu znakomicie dysponowanego Szmuckera. Jego doskonałe interwencje po strzałach Radżiusa i Szczypkowskiego uratowały cenny punkt w wyjazdowym spotkaniu piłkarzom z Jaworzna.

Defensywa Polonii

Skazywana na pożarcie w spotkaniu z Górnikiem drużyna "Czarnych Koszul" rozegrała doskonałe spotkanie pod względem taktycznym. Niedzielan i spółka stworzyli w całym meczu tylko jedną dogodną sytuację, ale wówczas po efektownej główce Gierczaka znakomicie interweniował bramkarz Polonii Andrzej Krzyształowicz. Mało tego, gdyby Mazurkiewicz zdecydował się szybciej na strzał na początku drugiej połowy goście mogli wywieźć z Zabrza nawet komplet punktów.

CIENIASY

1. Pseudokibice Widzewa i Legii

Podkreślamy słowo "pseudo", bo prawdziwi kibice nie zachowują się jak ci którzy spowodowali zamieszki w piątkowy wieczór na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Nie ma znaczenia kto zaczął, bo wina leży zarówno po jednej jak i drugiej stronie. Nie po raz pierwszy z nagannej strony pokazali się pseudokibice Widzewa, których to ekscesy przerwały już drugi mecz w tym sezonie (poprzednio na stadionie GKS-u). Jednoznacznie potępić należy także hasła "prezentowane" przez "kibiców" Legii. Świetlny napis na trybunie "Witamy w piekle" ułożony przed rozpoczęciem spotkania i transparent z "arbeit macht frei" - nie wymagają komentarza...

Najgorsze jest to, że na tym wszystkim ucierpią prawdziwi kibice z Łodzi i z Warszawy, bowiem PZPN prawdopodobnie zamknie stadiony i Widzewa i Legii.

Marcin Bęben - (Odra Widzisław)

Golkiper Odry Wodzisław nie popisał się przy pierwszej bramce strzelonej przez KSZO. Po dośrodkowaniu Bilskiego, zamiast wyjść do przodu, stał na linii bramkowej i niewiadomo dlaczego czekał aż Lasocki wepchnie mu z czterech metrów piłkę do siatki. Zdajemy sobie sprawę, że nikt nie jest doskonały, ale aspirujący do kadry golkiper powinien wykazać więcej przytomności w takiej sytuacji.

Atak Zagłębia Lubin

Klimek, Grzybowski, Moskalewicz, Niciński - to nie byle jakie nazwiska jak na naszą ekstraklasę. Niestety dla Zagłębia, żaden z nich nie potrafi wpisać się na listę strzelców i to już od 4 (słownie: czterech) kolejek. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę (jako okoliczność łagodzącą oczywiście) słabą formę całego zespołu, to indywidualności ma się w drużynie po to, by od czasu do czasu przesądziły o wygranej.

Ofensywa Amiki

- To nie do wyobrażenia. Wychodzimy pięć razy sam na sam z bramkarzem i nie strzelamy gola. Jak więc myśleć o zwycięstwie, w dodatku w meczu wyjazdowym - mówił po meczu w Chorzowie trener ekipy z Wronek Mirosław Jabłoński.

W doskonałych sytuacjach Matuszka nie potrafili pokonać Dembiński, Zieńczuk, Dawidowski oraz Król (udało się mu nawet minąć bramkarza lecz potem pozwolił sobie odebrać piłkę obrońcom).

Od naszego przedstawiciela w Pucharze UEFA i kilku reprezentantów Polski musimy oczekiwać znacznie więcej, no może przynajmniej wykorzystywania jednej na pięć 100-procentowych sytuacji.

Lech Poznań

Już od dłuższego czasu coś złego dzieje się z Lechem. I nie chodzi tu tylko o słabą grę, ale i o psychikę zespołu. Większość ekip wykorzystałoby sprzyjającą sytuację (obroniony karny i zdobycie prowadzenia) jaka była udziałem "Kolejorza" w Grodzisku. Jednak po raz kolejny z ekipy z Poznania zeszło powietrze, a jeśli nie wygrywa się w takich okolicznościach to trudno marzyć o zdobywaniu punktów/

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | Legia Warszawa | Płock | napastnik | pseudokibice | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje