Asseco Prokom walczy o awans do Final Four

Koszykarze Asseco Prokom stoją przed historyczną szansą wywalczenia awansu do Final Four Euroligi. Aby znaleźć się w Paryżu, gdzie w maju odbędzie się finałowy turniej, gdynianie muszą wyeliminować Olympiakos Pireus.

ZAPRASZAMY NA RELACJĘ NA ŻYWO Z MECZU OLYMPIAKOS - ASSECO

Reklama

W Top 8 gra się do trzech wygranych spotkań. Dwa pierwsze mecze gdynianie rozegrają we wtorek i czwartek na wyjeździe, a we własnej hali gościć będą rywali we wtorek 30 marca. Jeśli zajdzie taka konieczność, czwarty pojedynek odbędzie się w Gdyni w czwartek 1 kwietnia, a ostatni w Grecji, w środę 7 kwietnia.

Do Pireusu ekipa poleciała tradycyjnie czarterem w poniedziałek rano.

- Jedziemy w najsilniejszym składzie. Jeśli uda nam się wrócić do Gdyni z jednym zwycięstwem na koncie, będzie to świetny wynik - powiedział trener mistrzów Polski Tomas Pacesas. - Wygrać z Olympiakosem w ich hali Pokoju i Przyjaźni jest jednak niezwykle ciężko. Po raz ostatni czwarty zespół ubiegłorocznego Final Four przegrał przed własną publicznością 15 stycznia 2009 roku, kiedy dość niespodziewanie uległ ostatniemu w tabeli Le Mans 68:78.

Od tamtej porażki Grecy wygrali u siebie 13 spotkań z rzędu.

- Myślę, że może to być wielki sezon tej drużyny, która w ostatnich latach znajdowała się w Eurolidze w cieniu Maccabi Tel Awiw, CSKA Moskwa oraz Panathinaikosu - dodał litewski szkoleniowiec. - Także we własnym kraju zespół z Pireusu dawno nie zdobył mistrzostwa, ustępując z reguły pola odwiecznemu rywalowi, czyli Panathinaikosowi. Przez wiele lat Olympiakos nie mógł spełnić swoich sportowych ambicji i chyba w tym sezonie położy kres tym niepowodzeniom. Pierwszy krok już zrobił zwyciężając w finale Pucharu Grecji Panathinaikos, a teraz przymierza się do wygrania mistrzostwa kraju i triumfu w Eurolidze. Nie muszę oczywiście dodawać, że będziemy starali się pokrzyżować im szyki.

Olympiakos naszpikowany jest gwiazdami. Pierwsze skrzypce grają w tym zespole rodak Pacesasa Linas Kleiza, Amerykanin Josh Childress oraz Serb Milos Teodosić, który podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy wybrany został do pierwszej piątki tej imprezy.

- Ta drużyna nie ma słabych punktów. Zarówno pod koszem jak i na obwodzie trener Panagiotis Giannakis ma do dyspozycji znakomitych zawodników. Moim zdaniem pod względem koszykarskiego potencjału z Olympiakosem może w tym sezonie równać się tylko Barcelona. Ja jednak najbardziej obawiam się potężnego centra Sofoklisa Schortsanitisa, którego niezwykle ciężko jest zastopować - podsumował trener Pacesas.

Oba zespoły zmierzyły się ze sobą w Eurolidze aż 10 razy. Lepszym bilansem legitymują się Grecy, którzy wygrali sześć meczów. Dwa pierwsze spotkania wygrali jednak mistrzowie Polski, którzy w sezonie 2004/2005 triumfowali zarówno w Pireusie 77:75 jak i w rewanżu - 77:71. Najwyższe zwycięstwo Olympiakos odniósł 21 listopada 2007 roku, kiedy wygrał przed własną publicznością aż 109:65. Spory udział w tym sukcesie miał aktualny koszykarz Asseco Prokom, Qyntel Woods, który zdobył wtedy 22 punkty.

Czytaj także:

Asseco Prokom wyjeżdża do Pireusu

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: awans | four | Asseco | asseco prokom

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje