Artur Boruc ostrzega

- Nawet najsłabszemu na papierze graczowi może wyjść strzał życia i trzeba być na to przygotowanym - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Artur Boruc przed meczem z Kazachstanem.

Sytuacja w kadrze od zakończenia mundialu uległa zmianie. Na mistrzostwach świata bramkarzem numer jeden był Boruc, obecnie zawodnik Celtiku Glasgow musi walczyć o miejsce w podstawowym składzie z Wojciechem Kowalewskim i Mariuszem Pawełkiem.

Reklama

- A na mundialu to niby miałem słabą konkurencję? Był przecież Tomasz Kuszczak i Łukasz Fabiański. Teraz także jest trzech bramkarzy i też każdy z nich musi walczyć o miejsce. Wszystko sprowadza się do decyzji selekcjonera. Dziś nie można mówić, że jest Kowalewski i Boruc, bo jest także Mariusz Pawełek i on z pewnością też nie chciałby być na trybunach - podkreślił Boruc.

- Jeśli trener posadzi mnie na ławce, to podporządkuję się tej decyzji. Na tym polega sport, że raz się jest zwycięzcą, a innym razem przegranym. W reprezentacji nie ma miejsca na obrażanie, bo to jest kadra narodowa a nie osiedlowa drużyna - stwierdził Boruc.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Artur Boruc | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje