Artur Boruc bardzo rozgoryczony

Artur Boruc opuszczał murawę stadionu w Dortmundzie z głową ukrytą w bramkarskiej bluzie i to pomimo faktu, iż był najlepszym piłkarzem na boisku.

- Zabrakło trochę wiary, że możemy ten korzystny wynik dowieźć do końca. To nie był jakiś świetny mecz w naszym wykonaniu, bo przegraliśmy - stwierdził.

Reklama

- Najbardziej szkoda mi tego, że mistrzostwa świata są co cztery lata i była ogromna szansa zaistnieć - wyjaśnił golkiper.

- Zagraliśmy dużo lepiej niż w pierwszym meczu z Ekwadorem, bo bardzo chcieliśmy zatrzeć złe wrażenie po tamtym spotkaniu. Niewiele brakowało i udałoby się dowieźć do końca remis, który przedłużał nasze szanse na awans do drugiej rundy. W ostatnich minutach wszyscy biegali resztkami sił i ułamek sekundy zadecydował, że jednak straciliśmy bramkę - dodał Boruc.

Andrzej Łukaszewicz, Dortmund

mundial2006.blog.interia.pl

Dowiedz się więcej na temat: Artur Boruc | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje