Argentyna, Urugwaj i Ekwador walczą o mudnial

Jedno miejsce, trzech kandydatów. Tak wygląda sytuacja w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata w Ameryce Południowej przed ostatnią, środową kolejką spotkań. Na bezpośredni awans wciąż liczą Argentyna i Urugwaj, które spotkają się w Montevideo, a także Ekwador.

Wcześniej awans wywalczyły Brazylia, Paragwaj i Chile. Czwarta drużyna z tej strefy również bezpośrednio zakwalifikuje się do mundialu, a piąta zagra w barażu z czwartą drużyną strefy CONCACAF (Kostaryką lub Hondurasem).

Reklama

Czwarta obecnie w tabeli Argentyna, przed ostatnią serią meczów, o punkt wyprzedza Urugwaj oraz o dwa Ekwador, który zagra w Chile.

Argentyna wciąż żyje sobotnim zwycięstwem nad Peru. Gola na 2:1 zdobył w trzeciej minucie doliczonego przez sędziego czasu gry Martin Palermo. "Cud zwany Palermo" - napisała w tytule gazeta "La Nacion". Radość strzelca była szaleńcza - zdarł z siebie koszulkę i wzniósł ręce ku niebu. W tej samej chwili trener Diego Maradona rzucił się na mokrą murawę i sunął po niej przez chwilę, jakby to właśnie on strzelił gola.

Palermo, który wszedł na boisko w drugiej połowie meczu na stadionie River Plate, być może uratował Argentynie awans do turnieju w RPA. Ostatni raz Argentyńczycy nie grali w mundialu w 1970 r.

"Wygrana z Peru sprawiła, że w Montevideo będziemy bardziej rozluźnieni" - powiedział napastnik Barcelony Lionel Messi. "Presja nie będzie nas już paraliżować" - dodał.

Jednak Palermo ostrzegł młodszych kolegów przed samozadowoleniem. "Wiara a buta - to dwie różne sprawy. Dzięki uporowi i walce do końca wciąż jesteśmy +w grze+, ale czeka nas ostatni, bardzo trudny do wykonania krok. Nie możemy się rozluźnić. Musimy dać naszym rodakom szczęście w postaci awansu do mistrzostw" - powiedział.

Jeśli w środę w Montevideo Argentyna pokona Urugwaj - awansuje. Zwycięstwo Urugwaju oznacza z kolei jego występ na boiskach RPA. Remis może wystarczyć dwukrotnym mistrzom świata do zajęcia czwartego miejsca, a porażka zepchnie ich na piąte miejsce i zmusi do baraży.

Trener Urugwaju Oscar Tabarez jest pełen respektu i szacunku wobec Argentyny. "To będzie trudny mecz, bo Argentyna to przeciwnik o ogromnym prestiżu i renomie. Nie oznacza to, że nie wierzymy w zwycięstwo. Zdajemy sobie sprawę, że awans zależy tylko od nas. W środę zagramy prawdziwy finał tych eliminacji" - powiedział Tabarez.

Ostatni raz Urugwaj grał w finałach MŚ w roku 2002.

Tymczasem Carlos Dunga - trener prowadzącej w tabeli Brazylii - jest gotów założyć się, że to Argentyna zakwalifikuje się do finałów MŚ.

"Urugwajczycy muszą zaatakować, bo ich satysfakcjonuje wyłącznie wygrana. To da Argentyńczykom przestrzeń do gry. Poza tym będą oni mniej zdenerwowani co sprawi, że łatwiej będzie im pokazać pełnię nieprzeciętnych umiejętności" - stwierdził Dunga.

Nadziei na awans nie tracą jeszcze piłkarze Ekwadoru. "Wiemy, że będzie trudno, ale to nie jest niemożliwe. Gramy z zespołem, który już zakwalifikował się do turnieju finałowego. Oni nie podarują nam zwycięstwa na tacy, jednak ich motywacja nie musi być największa" - powiedział kapitan reprezentacji Ekwadoru Ivan Hurtado przed spotkaniem z Chile.

"Musimy się wyjątkowo zjednoczyć i zmobilizować" - powiedział urodzony w Argentynie bramkarz drużyny Ekwadoru Marcelo Elizaga.

Baraże wyznaczono na 14 i 18 listopada. Pierwszy mecz będzie rozgrywany w Ameryce Środkowej, a rewanż w Ameryce Łacińskiej.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Montevideo | US Palermo | Chile | awans | Urugwaj | Argentyna | Ekwador

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama