Apoloniusz Tajner: Zostawmy emocje na boku

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner przeciwny jest ferowaniu jakichkolwiek wyroków, w związku ze sprawą stosowania w Vancouver przez Kornelię Marek dopingu, do czasu wyjaśnienia wszystkich możliwych okoliczności.

W poniedziałek zarząd PZN powołał specjalną Komisję Dyscyplinarną, która ma przeprowadzić "śledztwo". Postanowił też rozwiązać umowę z fizjoterapeutą Ukraińcem Witalijem Trypolskim, który był w sztabie szkoleniowym kadry biegaczy.

Reklama

Pytany czy nie jest to ukaranie tej osoby jeszcze przed rozpoczęciem pracy komisji, która miała z nią rozmawiać, odpowiedział:

"Absolutnie nie ma mowy o żadnej karze. Po każdym sezonie, z jednymi osobami przedłużamy umowy na następny, a z innymi kończymy współpracę. I tak jest w przypadku Trypolskiego, któremu wygasa ona z początkiem czerwca. Ponieważ członkowie zarządu utracili zaufanie do ukraińskiego fizjoterapeuty, postanowili nie przedłużać umowy, a obowiązującą rozwiązać z miesięcznym wypowiedzeniem".

Jak dodał prezes, pierwszy kontrakt z Trypolskim związek zawarł 15 czerwca 2005 roku. Według Tajnera, Ukrainiec zapewnił, że jest gotów do stawienia się przed Komisją Dyscyplinarną, i to może już w środę. Na jej pierwsze posiedzenie ma przyjechać też Kornelia Marek.

"Z chwilą powołania przez zarząd komisji, chcę wyłączyć się z tego szumu, głównie medialnego, i poczekać, aż to ciało przedłoży nam wyniki swojej pracy. Do tego czasu nie będę ferował wyroków" - zaznaczył prezes.

Podkreślił też, że historia polskiego sportu zna przypadki, kiedy "skazano" już pewne osoby, ale potem zabrakło powszechnej wiadomości, że były one niewinne.

"Nie chcę tu przytaczać nazwisk osób, które zostały "skazane na śmierć" czy "ukrzyżowane", jednak gdy ich oczyszczono z zarzutów, trudno było już to wszystko "odkręcić". Zostawmy więc na boku emocje. Do tej przykrej sprawy trzeba podejść spokojnie, rozważnie, z całą powagą i próbować wyjaśnić ją do końca, od a do z" - powiedział Tajner.

Przyznał też, że Komisja Dyscyplinarna nie jest sejmową Komisją Śledczą, nie może też prowadzić przesłuchań tak jak prokuratura i nie zastąpi tego organu.

Czy PZN odda sprawę do prokuratury? "Jeśli będą takie podstawy, być może, ale polskie prawo nie przewiduje karania za robienie zastrzyków, nawet jeśli został podany niedozwolony środek. Dopiero w projekcie nowej ustawy jest zapis, aby taki czyn był kwalifikowany jako przestępstwo" - odpowiedział prezes.

Pierwsze posiedzenie Komisji Dyscyplinarnej odbędzie się w środę w Krakowie.

Badanie antydopingowe Kornelii Marek, które przeprowadzono po biegu sztafetowym 4x5 km, dało wynik pozytywny. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w olimpijskim laboratorium w Richmond rozpoczęła się analiza próbki B. 16 marca MKOl potwierdził obecność niedozwolonej substancji w organizmie Polki.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

PZN zawiesił Kornelię Marek. Fizjoterapeuta zwolniony

Kornelia Marek wcale nie została zdyskwalifikowana

Tajner: Chcemy dojść do prawdy i ukarać winnych

Próbka B potwierdziła doping u Kornelii Marek

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PZN | emocje | Vancouver | tajner | Kornelia Marek - Vancouver 2010

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama