Animucki: Kwestionowanie 100-lecia Widzewa to brak wiedzy!

Prezes piłkarskiej spółki Widzewa Marcin Animucki uważa, że kwestionowanie 100-lecia istnienia klubu jest wyrazem braku wiedzy albo złej woli. "Jubileusz miał zjednoczyć ludzi związanych z Widzewem" - podkreślił.

Animucki podkreśla, że jubileusz miał zjednoczyć wokół klubu wszystkie osoby związane z Widzewem. Jego zdaniem nie ma też podstaw do negowania roku 1910 jako początku historii łódzkiego klubu.

Reklama

PAP: Czy zgadza się Pan z opinią, że Widzew nie wykorzystał w mijającym roku szansy na uporządkowanie spraw związanych z historią klubu i zjednoczeniem wokół niego całego środowiska osób z nim związanych?

Marcin Animucki: - Naszym celem było właśnie zjednoczenie wokół Widzewa wszystkich Widzewiaków z różnych pokoleń. Dlatego program jubileuszowy obejmował różne wydarzenia. Kierowaliśmy nasze zaproszenia do wszystkich osób zasłużonych dla Widzewa oraz kibiców i tych, którzy czują się związani z Widzewem. Przykro nam, że niektóre osoby nie chciały wziąć udziału w oficjalnych uroczystościach.

Nie udało wam się dojść do porozumienia m.in. z byłymi piłkarzami Widzewa, którzy zbojkotowali oficjalne uroczystości jubileuszowe i zorganizowali alternatywne obchody. Nie można się było dogadać?

- Obie gale jubileuszowe miały na celu uczczenie sukcesów wielu osób zasłużonych w historii Widzewa, w tym byłych piłkarzy Widzewa. Wielu z nich w trakcie całego roku jubileuszowego licznie uczestniczyło w wydarzeniach organizowanych przez klub. Osobiście jest mi przykro z powodu działania niektórych osób, które miały miejsce w ostatnim czasie. Dla mnie Widzew jest jeden.

Żal do władz piłkarskiej spółki mają jednak nie tylko byli piłkarze, ale też m.in. ludzie związani z będącym w likwidacji stowarzyszeniem RTS Widzew. Podkreślają, że z mediów dowiedzieli się o zmianie nazwy spółki z KS Widzew na RTS Widzew i o zamiarze przekazania starego sztandaru RTS do muzeum w Warszawie. Ich zdaniem sztandar jest własnością stowarzyszenia i został spółce jedynie użyczony na czas uroczystości jubileuszowych. To prawda?

- Stowarzyszenie Robotnicze Towarzystwo Sportowe jest od kilku lat w trakcie likwidacji, my z kolei prowadzimy aktywnie działalność prowadząc sekcję piłkarską Widzewa. Z tego względu niewiele mamy obszarów współpracy. W naszej działalności nie naruszamy praw stowarzyszenia, więc oczekiwanie konsultowania ze stowarzyszeniem naszych decyzji uważamy za pozbawione podstaw. Jest kilka obszarów, w których pomagaliśmy stowarzyszeniu, ale o tym rzadko ktoś wspomina.

- Potwierdzam, że sztandar został wypożyczony od Robotniczego Towarzystwa Sportowego. Naszą intencją było, aby do momentu stworzenia Muzeum Widzewa drogi sercom wielu widzewiaków historyczny sztandar był dostępny w miejscu szczególnym i takim, gdzie będą mogły go oglądać nie tylko pojedyncze osoby w prywatnym gronie. Dobrym pomysłem wydaje się Muzeum Sportu i Turystyki, które działa przy Muzeum Miasta Łodzi. Swoją pomoc w przeprowadzeniu tej operacji zaoferował dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie pan Tomasz Jagodziński, który jest jednocześnie członkiem Rady Fundacji Widzewa.

Zdaniem wielu osób podczas jubileuszowych uroczystości pominięto zasługi zawodników innych sekcji, którzy na trwałe wpisali się w historię Widzewa. Chodzi tu m.in. o wychowanków klubu mających w swoim dorobku medale igrzysk olimpijskich (bokser Henryk Petrich, kolarz Andrzej Bek) czy mistrzostw świata (kolarz Janusz Kotliński). Zapomnieliście o nich?

- Sukcesy innych sekcji nie zostały pominięte, podobnie jak sukcesy wybitnych wychowanków. O ich dorobku wspominaliśmy na majowej gali w Filharmonii. Przypomina o nich również wydany przez klub album "100 lat Widzewa Łódź".

W 1998 r. w kolekcji polskich klubów encyklopedii piłkarskiej Fuji ukazał się tom poświęcony Widzewowi z podtytułem "75 lat prawdziwej historii RTS 1922-1997". Czy znaleźliście dokumenty podważające historię klubu opisaną w tym wydawnictwie?

- Fakt, że RTS założony w 1922 roku był kontynuatorem tradycji TMRF z 1910 potwierdzają choćby publikacje prasowe z lat 20 XX w., m.in. artykuł z "Łódź w Ilustracji", dodatek do "Kurjera Łódzkiego" z 1924 roku.

Jubileusz 15-lecia Widzew świętował jednak oficjalnie w 1937 roku, a dziesięć lat później obchodzono rocznicę 25-lecia powstania klubu. Dopiero 50-lecie wyznaczono na rocznicę roku 1910, a nie 1922. Czy w trakcie przygotowań do 100-lecia dotarliście do materiałów dotyczących ogólnopolskiej akcji "postarzania" klubów o korzeniach robotniczych?

- Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy próbować dotrzeć do takich materiałów. Nie mamy aspiracji, by powoływać się na wcześniejszą datę powstania niż 1910 rok, a skoro RTS w latach 20. XX w. uważany był za kontynuatora tradycji TMRF z 1910 r., co potwierdzają ówczesne publikacje prasowe, i na przedwojennym sztandarze RTS-u widniała data 1910, są to niepodważalne dowody na to, że historia Widzewa Łódź sięga właśnie 1910 r. Wszelkie próby kwestionowania tego faktu - wbrew dokumentom - albo wynikają z niezbyt dogłębnych badań i stanowią przykład braku wiedzy, albo są wyrazem złej woli.

- Nie podważa tego fakt, że obchodzono równolegle również rocznice założenia samego RTS-u. Wciąż jednak datą wpisaną w herb Widzewa była data 1910, do niej odwoływał się RTS z 1922 roku i również my będziemy się odwoływać, jako do daty powstania klubu. Zatem wszelkie sugestie, że nawiązywanie do tradycji TMRF nastąpiło dopiero po II wojnie światowej, to próba przekłamania historii. Fakt kontynuowania tradycji TMRF przez RTS potwierdzają też uznani znawcy historii Łodzi, niezwiązani z klubem, jak pan Ryszard Bonisławski, który jest niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie.

Rozmawiał Marcin Durasik

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Marcin Animucki | widzew łódź

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje